Był sierpień 2021 roku. Jessica Penne poddała przed czasem Karolinę Kowalkiewicz. I wydawało się wtedy, że albo Polka zakończy karierę, albo odejdzie z UFC, bo przegrała właśnie piątą walkę z rzędu. Jednak Dana White, właściciel UFC, zawsze przychylnym okiem patrzył na Kowalkiewicz, więc dał jej jeszcze jedną szansę, a ona ją wykorzystała.
I tak Polka wygrała cztery walki z rzędu. Najpierw poradziła sobie z Felice Herrig, a potem z Silvaną Gomez Juarez i Vanessą Demopoulos. W nocy z soboty na niedzielę pokonała Dianę Belbitę na gali UFC Fight Night 229, która przed ich starciem miała identyczny bilans 15-7.
Ani Kowalkiewicz, ani Belbita nie unikały wymian. Polka była jednak nieco aktywniejsze i precyzyjniejsza w atakach. Do głowy Rumunki częściej dochodziły ciosy proste i co jakiś czas podbródki, ale wytrwała peły dystans.
Sędziowie nie mieli jednak wątpliwości, kto był lepszy i wskazali jednogłośnie na Kowalkiewicz w stosunku 3 x 30-27. Dla Polki było to czwarte zwycięstwo z rzędu. Po werdykcie sędziowskim twarz Karoliny zalały łzy szczęścia.