"To nie są pięściarze. Nie nazywajmy tego sportem. To jest śmiech na sali. Ktoś mnie tam pytał, że ktoś tam by chciał walczyć. No kto by nie chciał walczyć z Adamkiem? Ale ja do takiego poziomu się nie zniżam" - mówił kilka miesięcy temu Tomasz Adamek nt. freak fightowych gal. Najwyraźniej 46-latek zmienił zdanie, ponieważ w piątek 29 września został ogłoszony jako nowy zawodnik federacji Fame MMA. Adamek podpisał kontrakt na dwie walki, za który zarobi ogromne pieniądze. Innym powodem, dla którego były mistrz świata IBF w wadze junior ciężkiej wejdzie do klatki jest po prostu nuda.
Niewykluczone, że w przyszłości w oktagonie pojawi się również Adam Kownacki (20-4, 15 KO). Polski pięściarz wagi ciężkiej udzielił ostatnio wywiadu Andrzejowi Kostyrze. Podczas rozmowy dziennikarz zapytał 34-latka o udział we freak fightowej gali. Kownacki nie zarzekał się, że nigdy nie zobaczymy go na takim wydarzeniu.
- Nasz dobry, wspólny znajomy, Tomek Adamek, ma walczyć dla freakowej federacji. Może i ty pójdziesz w jego ślady? Podobno oferują "dużo dudków", jak to mówi Tomek - zapytał Kostyra. - Tak jak mówiłem. Nigdy nie mówię nie, ale na razie jestem młody, zdrowy i chcę się spełniać w boksie. Jak byłem małym chłopakiem, to moim marzeniem było zdobycie mistrzostwa świata i nadal do tego dążę - odpowiedział z uśmiechem na ustach Adam Kownacki.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
34-letni pięściarz obecnie nie jest w najlepszej formie. 24 czerwca Adam Kownacki przegrał już czwarty pojedynek z rzędu w wadze ciężkiej. Tym razem pogromcą Polaka okazał się Joe Cusumano (21-4, 19 KO). Wcześniej Kownacki mógł pochwalić się znakomitym rekordem dwudziestu zwycięstw z rzędu. Wtedy spekulowano, że niebawem będzie mógł zmierzyć się nawet z Deontay'em Wilderem. Mimo przegranych ze słów pięściarza wynika, że jeszcze nie kończy bokserskiej kariery.