Festiwal żenady na Fame MMA. Piotr Lisek zaatakowany [WIDEO]

Kilka tygodni temu zarówno świat freak fightów, jak i sportowców obiegła wiadomość, że Piotr Lisek wystąpi na gali Fame MMA. - Polski Związek Lekkiej Atletyki obawia się, czy nie ucieknę na stałe do freak fightów, ale spokojnie. Zamierzam wystąpić na igrzyskach olimpijskich w Paryżu - mówił lekkoatleta w wywiadzie dla Sport.pl. W poniedziałek odbyła się konferencja promująca wydarzenie, podczas której Lisek został "zaatakowany" przez rywala. Wyszło żenująco.
Piotr Lisek
screen https://www.youtube.com/watch?v=0zIUkvHhxZM

Informacja o tym, że Piotr Lisek wystąpi na gali Fame MMA była dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. W końcu 31-latek to trzykrotny medalista MŚ w skoku o tyczce, który jeszcze w sierpniu brał udział w mistrzostwach świata w Budapeszcie, gdzie zajął 9. miejsce. Niedługo później Lisek ogłosił, że w piątek 29 września wejdzie do oktagonu na gali Fame Friday Arena. Jego przeciwnikiem będzie znany wszystkim fanom freak fightów Dariusz "Daro Lew" Kaźmierczuk, który zdobył ogromną popularność w internecie.

Zobacz wideo Polska ma kolejny imponujący stadion! Sportowa perełka

Lisek stał jak słup soli. Nie był zachwycony z poziomu, jaki prezentuje jego przeciwnik

- Między kolegami mówiliśmy o tym od dawna. "Lisek, ty byś się nadawał". Wtedy już ta myśl kiełkowała. A bardziej poważnie, to w tym roku pomyślałem, że spróbuję swoich sił. Ja jestem gościem od zadań specjalnych, więc idealnie bym się wpasował - mówił Piotr Lisek o wejściu do oktagonu w wywiadzie z Antonim Partumem ze Sport.pl.

W poniedziałkowy wieczór odbyła się konferencja przed piątkową galą, na której pojawił się lekkoatleta oraz jego najbliższy rywal. O ile Lisek próbował zachować spokój, zwracając się do przeciwnika z szacunkiem i pokorą, tak "Daro Lew" jak zwykle się nie popisał. Kaźmierczuk nieustannie rzucał wulgaryzmami i groził 31-latkowi, że dosłownie "urwie mu głowę". - Mnie to nie interesuje, że jesteś sportowcem. Wchodzisz do klatki z "Lwem" i cię zagryzam - mówił 50-latek.

Piotr Lisek próbował na chłodno odpowiedzieć na "zaczepki" przeciwnika, jednak ten od razu zabierał mu głos i kontynuował wątpliwej jakości show. Przez cały czas widać było, że nieco patologiczna konferencja Fame Friday Arena nie jest odpowiednim miejscem dla profesjonalnego sportowca, jakim niewątpliwie jest Lisek. Czuć było, że jest to sytuacja, delikatnie mówiąc, niezręczna.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Następnie obaj zawodnicy wyszli przed kamery na słynne "face to face", podczas którego doszło do kulminacji ich "konfliktu". - Myślałem, że to "face to face" będzie poważne, a ty robisz komedię jakąś - powiedział Lisek. - Chcesz się nap******ać? To dawaj - odpowiedział "Daro Lew", po czym popchnął 31-latka. Chciał wyglądać na twardziela, ale wyszło raczej komicznie, o czym świadczy fakt, że nawet ochroniarze i prowadzący nie potrafili powstrzymać śmiechu. 

 

W wywiadzie dla "Faktu" Piotr Lisek przyznał, że spodziewał się ataku ze strony Kaźmierczuka. Mało tego, ćwiczył nawet tę sytuację z żoną. - Oczywiście. Nawet z moją żoną symulowaliśmy to wczoraj (śmiech). Przyznam, że wtedy było podobnie - mówił sportowiec.

Więcej o: