Robert Karaś stosunkowo niedawno wkroczył do świata freak fightów. W lutym 2023 roku udanie zadebiutował w klatce, pokonując Filipa "Filipka" Marcinka na gali Fame MMA 17. Później wystąpił w 10-krotnym Ironmanie, po którym wybuchła afera dopingowa. Mimo wszystko federacja nie zerwała z nim kontraktu i dopuściła go do kolejnej walki. Ta odbyła się w minioną sobotę. Karaś zmierzył się w niej z Jakubem Nowaczkiewiczem, ale nie takiego rezultatu oczekiwał.
- Będę go ubijał od pierwszej sekundy - zapowiadał przed walką triathlotnista. Problem w tym, że od początku starcia zdecydowanie większą inicjatywę wykazywał rywal. Po kilkunastu sekundach Karaś już leżał na deskach. Ostatecznie dotrwał do końca pojedynku, samemu także posyłając Nowaczkiewicza na matę. Karaś był jednak gorszy od przeciwnika, co jednogłośnie wypunktowali sędziowie, przyznając zwycięstwo Nowaczkiewiczowi.
Mimo wszystko 34-latek mógł liczyć na szczególne wsparcie w Tauron Arenie. Dopingowali go nie tylko kibice, ale i jego partnerka, Agnieszka Włodarczyk, która stała tuż obok klatki. "Partnerka Karasia, którą po pierwszej rundzie realizator pokazał na bliskim planie, patrzyła na wszystko z przerażeniem" - relacjonował Bartłomiej Kubiak ze Sport.pl.
Na tym wsparcie Włodarczyk się nie zakończyło. Po gali zamieściła na Instagramie wymowny wpis. Dała do zrozumienia, że niezależnie od wyników będzie stała po stronie partnera. "Zawsze tam, gdzie Ty" - napisała, dodając emotikonę serca.
To nie pierwszy raz, kiedy aktorka publicznie okazała wsparcie Karasiowi. W jego obronie stanęła także po ujawnieniu afery dopingowej. Wówczas w organizmie triathlonisty wykryto niedozwoloną substancję, którą ten miał rzekomo zażyć przed lutową walką. Tłumaczenia Karasia były jednak dość kuriozalne, za co spadła na niego fala krytyki. Właśnie wtedy głos zabrała Włodarczyk.
Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl
"Nie mówimy tu o wsiadaniu za kółko po pijaku… Mówimy o błędzie, lekkomyślności i naiwności. To nie jest zbrodnia. Wystarczy, że sam zainteresowany wyciągnął z tego naukę i poniesie konsekwencje adekwatne do sytuacji. Wystarczy, że sam się z tym źle czuje. Wróci do gry silniejszy i bogatszy o to doświadczenie" - pisała.