Cyrk na kółkach ws. walki "Diablo" na Fame MMA. Federacja grzmi. "Olać takie biznesy"

To nie koniec nieporozumień na linii FAME MMA - Krzysztof Włodarczyk. "Olać takie biznesy. Andrzejowi Wasilewskiemu i Krzysztofowi Włodarczykowi gratulujemy profesjonalizmu" - czytamy w komunikacie FAME.

Na początku uporządkujmy fakty. We wtorek 25 lipca FAME MMA ogłosiło, że doświadczony pięściarz Krzysztof Włodarczyk został ich nowym zawodnikiem. "Były mistrz świata organizacji WBC i IBF, który legitymuje się rekordem 61-4-1 (w tym 41 nokautów) zadebiutuje w MMA podczas gali FAME 19! Diablo toczył zażarte boje na światowych ringach, bił się z najlepszymi na świecie. Teraz wkracza do oktagonu FAME, gdzie czekają na niego nowe wyzwania" - napisało FAME.

Zobacz wideo Najman: Wszyscy atakują cesarza polskich freak fightów

Pięć dni później, czyli 31 lipca, FAME ogłosiło kartę walk wrześniowej gali w Krakowie i zakomunikowało, że rywalem "Diablo" będzie Arkadiusz Tańcula, a więc doświadczony freak, który ma na koncie dziewięć walki, z czego przegrał tylko dwie. Lepsi okazali się od niego Paweł Tyburski oraz Maksymilian Wiewiórka, a więc dwóch czołowych freaków.

No i w końcu głos na Twitterze zabrał promotor bokserski Andrzej Wasilewski, który prowadził pięściarską karierę Włodarczyka i pomagał mu, gdy ten miał problemy prawne (dwukrotnie przebywał w więzieniu).

We wtorek 1 sierpnia Wasilewski napisał: "Wydarzenie bez precedensu w obszarze eventoów zwanych freak fightami. Fame ogłosiło walkę Diablo bez jego zgody, bez sfinalizowania kontraktu. Od wczoraj rozpoczęło sprzedaż biletów na jego występ 2.09. A to nieprawda. Brzydka sprawa. Diablo ma walkę bokserska na jesieni".

Próbowaliśmy skontaktować się z Wasilewskim, ale szef Knockout Promotions nie odebrał telefonu (jak tylko odbierze, to zaktualizujemy artykuł). Telefon odebrał za to rzecznik FAME, a przy okazji freakowa federacja opublikowała wymowny post.

"Trudno mówić o tym, że ogłosiliśmy [FAME - red.] walkę "Diablo" bez jego zgody, kiedy zawodnik sam poinformował na Instagramie o przenosinach do FAME i o tym, że zawalczy na najbliższej gali. Na koncie Krzysztofa jest nasz materiał promocyjny, który zawodnik sam udostępnił. Widnieje na nim też data wydarzenia oraz miejsce. "Diablo" pojawił się też na sesji zdjęciowej przed galą, która trwała kilka godzin. Poza tym opublikował InstaStories informujące o tym, że dołącza do FAME" - czytamy w komunikacie.

"Nic nie wydarzyło się bez wiedzy czy zgody zawodnika. Prawdopodobnie doszło do nieporozumienia między zawodnikiem a promotorem" - dodaje Michał Jurczyga, rzecznik prasowy FAME MMA. Federacja wie też o potencjalnym występie Włodarczyka jesienią w ringu. Od federacji otrzymaliśmy także screena, który jasno wskazuje na to, że do momentu tweeta Andrzeja Wasilewskiego wiadomość o transferze do FAME była widoczna na Instagramie "Diablo". Po tweecie promotora takowego wpisu już nie znajdziemy.

Ale to nie koniec historii. FAME znowu zabrało głos

"K#@wa, to się zaczął tydzień dobrze. Krzysztof, mimo, że „nie wyraził zgody" na publikowanie swojego wizerunku, WRZUCIŁ NA SWÓJ PROFIL POST I INSTASTORIES z ogłoszeniem udziału na FAME 19. Powtórzę: nie zgodził się na publikację, ale sam wrzucił. Dodatkowo WZIĄŁ UDZIAŁ W SESJI ZDJĘCIOWEJ I ROZPOCZĄŁ PRZYGOTOWANIA DO WALKI NA FAME 19 w klubie u Trenera Oknińskiego. Menadżerka Krzysztofa, z którą pracownicy FAME akceptowali terminy nagrań i programów live, też zapewne potwierdzała wszystko bez wiedzy Krzysztofa. Pisząc WITAMY W PIEKLE przy ogłaszaniu Krzysztofa DIABLO Włodarczyka, nie o takie piekło nam chodziło. W każdym razie… jeżeli Krzysztof po kilku treningach MMA nagle poczuł niechęć do walki, to zmuszać go nie będziemy. Taka współpraca na siłę to żadna promocja gali. Olać takie biznesy. Andrzejowi Wasilewskiemu i Krzysztofowi Włodarczykowi gratulujemy profesjonalizmu" - czytamy.

Kto byłby faworytem potencjalnego starcia "Diablo" - Tańcula?

Teoretycznie faworytem wrześniowego starcia powinien być "Diablo", który ma na koncie 62 wygrane w boksie i 42 przez nokaut. Ale boks to nie MMA. Fakt, że Tańcula od kilku lat sumiennie trenuje także kopnięcia, zapasy oraz parter sprawia, że nie można go skreślać. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.