Szok. Gwiazda freak fightów reklamowała dilera. Teraz się tłumaczy

Denis Załęcki to rozpoznawalny zawodnik freakfightowy znany z walk w federacji High League. Zawodnik w mediach społecznościowych zareklamował konto dilera narkotyków, a teraz próbuje się wytłumaczyć. "Gdybym wiedział, nie udostępniłbym tego profilu" - czytamy w sprostowaniu od Załęckiego.
Denis Załęcki
Fot. youtube.com/@DefactoKomentuje, instagram.com/bad_boy_denis_/

Denis Załęcki dla federacji High League stoczył walki z takimi zawodnikami jak Alan Kwieciński, Artur Szpilka czy chociażby ostatnio, bo w marcu tego roku Paweł Tyburski. Teraz jednak musi szukać sobie nowego pracodawcy po tym, gdy organizacja freakfightowa została zamknięta na skutek działań Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Zobacz wideo Jak wygląda świat freaków od środka? "Niektórzy udają, niektórzy są idiotami"

Załęcki reklamował dilera. Teraz musi się tłumaczyć

Do niedawna na freakfightowym rynku niezmiennie prym wiodły dwie organizacje: Fame MMA oraz High League. W czerwcu tego roku środki finansowe tej drugiej federacji zostały jednak zamrożone po interwencji MSWiA, gdy na jaw wyszło, że część osób zarządzających spółką ma mocne powiązania z przywódcą Czeczeni Ramzanem Kadyrowem wspierającym Władimira Putina w inwazji na Ukrainę. 

"Beneficjentami rzeczywistymi tego podmiotu są m.in. obywatele Federacji Rosyjskiej pochodzenia czeczeńskiego: Khazhbi Edelbiew i jego siostra Diana Edelbiewa. Rodzina Edelbiew ma utrzymywać relacje z przywódcą Czeczenii - Ramzanem Kadyrowem, znajdującym się na liście sankcji UE" - można było przeczytać w uzasadnieniu napisanym przez rządowy organ.

Załęcki w przerwie od walk postanowił zarobić nie w klatce, a w mediach społecznościowych, podejmując podejrzaną współpracę. Sportowiec na relację na Instagramie dwa dni temu zaprosił fanów do korzystania z usług jednego z użytkowników. "Zapraszam na profil gimmiego" - napisał wówczas 26-latek. Jak się potem okazało, osoba ta ma prowadzić niedozwoloną działalność i zajmować się handlem narkotykami, a także podrobionych dokumentów. 

Więcej podobnych treści przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Załęcki
ZałęckiFot. instagram.com/bad_boy_denis_/

Teraz Denis Załęcki tłumaczy się z podjętej współpracy. - Kilka słów odnośnie do wczorajszej relacji, bo kilka osób pisało do mnie na priv, czym ta osoba się zajmuje. Zostałem celowo wprowadzony w błąd przez wcześniej wspomnianą osobę i nie byłem świadomy, czym się ona zajmuje. Gdybym wiedział, nie udostępniłbym tego profilu. Oczywiście biorę to na siebie, powinienem lepiej to sprawdzić. Jeśli kogoś to uraziło w jakiś sposób, to sorry. Pozdro - napisał torunianin w relacji na Instagramie. 

Więcej o: