Chociaż FAME MMA kojarzy się przede wszystkim z walkami celebrytów, to coraz częściej do oktagonu zapraszani są też sportowcy czy specjaliści od sportów walki. Tak było w przypadku Michała "Wampira" Pasternaka, który walczył dla największych, został Youtuberem, a na FAME MMA 18 pokonał Piotra Szeligę, choć z trudnym początkiem.
Przez Fame MMA już trochę doświadczonych zawodników się przewinęło. Na galach tej federacji walczył choćby znany z KSW czy UFC Norman Parke, bił się dla niej też były mistrz KSW Borys Mańkowski, czy Marcin Wrzosek (PLMMA, KSW, FEN), a teraz do świata Fame’u wszedł Michał Pasternak. Wszedł z przytupem.
Niemal wypadł w klatki. "Brutalna lekcja pokory"
Michał Pasternak w świecie MMA nie jest postacią anonimową. Walczy od ponad dekady, ma na koncie 25 walk i 16 wygranych. To wszystko na ringach i w klatkach takich federacji jak ONE Championship, RCC, PLMMA czy Oktagon MMA. Jak mówił Sport.pl w wywiadzie udzielonym Antoniemu Partumowi do Fame’u poszedł dla "fajnych walk i pieniędzy". Jakie były pieniądze za walkę z Piotrem "Szelim" Szeligą? To pozostaje tajemnicą, a co do samej walki, to kibice zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie narzekać nie mogli.
Szeliga postawił Pasternakowi trudne warunki. Nie ma się co dziwić, bo ze sportem związany jest od kilkunastu lat. Był choćby hokeistą, ale od pewnego czasu walczy w formule MMA i K1. Bił się już z Normanem Parke, a dzięki kontuzji oponenta, wygrał z Marcinem Wrzoskiem. To jednak doświadczony i cięższy oraz wyższy Pasternak był faworytem tego starcia. Na jego korzyść nie działało tylko to, że pojedynek odbył się w formule K1 w małych rękawicach.
Walka obu panów mocno zaskoczyła kibiców i chyba samego "Wampira". W 1. rundzie na jego głowę leciały bowiem mocne sierpy i... wysokie kopnięcia. Szeliga był bardzo aktywny i uśmiechnięty. Jego potężne ciosy wstrzymywały ataki Pasternaka, który przegrał 1. rundę.
Być może był to tylko jednak plan na cały pojedynek. Po tym jak "Wampir" dał się wyszaleć młodszemu rywalowi, w drugiej rundzie zdecydowanie zmienił obraz starcia. To on zadawał serie ciosów. Dosięgnął Szeligę potężnym podbródkowym, potem pod siatką rozbijał kolanami. Szeliga był tak zmęczony, że niemal nie wypadł z klatki. Po tym jak skończyła się 2. runda i otwarto drzwiczki, przez które wchodzą zawodnicy, Szeliga stał koło nich i chciał się o nie oprzeć. W porę złapał go arbiter pojedynku Szymon Bońkowski.
Trzecia runda starcia była już formalnością. Szeliga był wykończony, gdy "Wampir" zaczął go obijać kolejnymi kolanami, jego narożnik rzucił na ring biały ręcznik, po czym sędzia przerwał walkę. "Brutalna lekcja pokory" - podsumowali to komentatorzy.