Ósmego lutego świat freak fightów obiegła smutna informacja o śmierci 29-letniego Mateusza Murańskiego. Jeden z najpopularniejszych polskich freak fighterów zmarł po zatrzymaniu akcji serca spowodowanej dusznością w połączeniu z bezdechem, na który chorował od dziecka - tak przekazał jego ojciec Jacek, który również jest freak fighterem. Nieco ponad miesiąc po śmierci syna miał zawalczyć nawet z Marcinem Najmanem. Ostatecznie walka nie doszła do skutku. Murański nie pojawił się w klatce do dziś.
Od śmierci młodego Murańskiego miną niebawem trzy miesiące. W piątek oficjalny profil HIGH League przekazał wiadomość, na którą czekało wielu fanów freak fightów. Jacek Murański znów pojawi się w klatce. 54-latek weźmie udział w gali High League, która odbędzie się 17 czerwca w Krakowie.
"Jacek Murański wystąpi w turnieju HIGH League Grand Prix. Nadszedł czas na wielki powrót do klatki" - czytamy w oświadczeniu.
Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.
Murański pozna rywala podczas tradycyjnego głosowania. Wiadomo jednak na pewno, że oprócz niego w wydarzeniu wezmą udział m.in. Mariusz "Super Mario" Sobczak, Marcin "El Testosteron" Najman, Jakub "Japczan" Piotrowicz czy też Tomasz "Szalony Reporter" Matysiak. Pomysł Grand Prix zrodził się już na początku 2022 roku, ale ostatecznie nie doszedł do skutku. Tegoroczna edycja nie będzie jednym, osobnym wydarzeniem. Zawody zostaną podzielone na trzy etapy jako swego rodzaju walki bonusowe. Ćwierćfinały odbędą się na najbliższej gali, High League 7. Półfinały na ósmej edycji, a finał zaplanowano dziewiątą edycję wydarzenia. Zawody będą odbywały się bez limitu wagowego w kategorii "open".
Przed śmiercią Mateusza Murańskiego planowano, że podczas High League 6 dojdzie do pojedynku dwóch Murańskich - ojca i syna. W dniu gali Jacek Murański opublikował emocjonalny wpis na Facebooku, który był skierowany do jego syna. "Kochany synku. To właśnie dziś 18 marca 2023 roku podczas gali High League miała odbyć się walka, która była Twoim pomysłem i Twoim marzeniem. Mieliśmy stanąć ramię w ramię ojciec i syn, w boju dwóch na dwóch w walce wieczoru... W tym zestawieniu to się już nie stanie" - napisał wówczas 54-latek.
Tego samego dnia Jacek Murański miał walczyć z Marcinem Najmanem. Ostatecznie do walki rzecz jasna nie doszło, a Najman zmierzył się z Pawłem Jóźwiakiem.