Mateusz Gamrot pokonał Jalina Turnera na gali UFC 285 po niejednogłośnej decyzji sędziów. Miał na przygotowanie się do walki mniej niż dwa tygodnie, ponieważ wskoczył na kartę walk w zastępstwie za kontuzjowanego Dana Hookera. Mimo że "Tarantula" postawił trudne warunki w oktagonie, Polak poradził sobie z rywalem. Następną walkę chce stoczyć po wakacjach i w tym czasie będzie miał okazję do podszlifowania nowej techniki, którą zdążył zademonstrować.
Zawodnik MMA był gościem środowego "Hejt Parku" w Kanale Sportowym. Na koniec programu zaprezentował nową technikę obalenia przeciwnika, a pokazał ją na Macieju Turskim, dziennikarzu sportów walki, który przeprowadził z nim rozmowę.
To była technika, której można użyć, gdy walka toczy się w parterze. Gamrot kazał ustawić się w pozycji "na żółwia". Wtedy "Gamer" podszedł od boku, położył Turskiego i pociągnął jego prawą rękę i założył dźwignię, zmuszając dziennikarza do kolejnego przewrócenia się, po czym mógł założyć balachę. Ręka jest nienaturalnie ułożona. Jeśli całość zostanie precyzyjnie wykonana, można bardzo szybko zmusić przeciwnika do poddania pojedynku, bo ten odczuje mocny ból.
- Tylko musi być po prostu użyte dynamicznie - stwierdził Gamrot. Turski odczuł ból ręki przy demonstracji chwytu przez "Gamera", ale ocenił, że "to dobra technika", a Gamrot ma "dobry, mocny uchwyt".
Zawodnik MMA na początku nie był zadowolony z testu. Był przekonany, że nie wyszło mu do końca tak, jakby chciał, dlatego obaj ponowili próbę pokazania chwytu, która zdaniem obu poszła już lepiej.
Gamrot ma na koncie 22 wygrane w 25 walkach, w tym siedem przez nokaut i pięć przez poddanie.