- To było chore - zaśmiał się na koniec rozmowy z "Kanałem Sportowym" Mateusz Borek, który na piątkowej gali Fame MMA 17 oglądał m.in. zwycięstwo Kamila Łaszczyka. Pięściarza, którego jest promotorem i który w swoim debiucie pokonał Amadeusza "Ferrariego" Roślika. A więc gwiazdę federacji, która po walce z oktagonu została wyniesiona na noszach.
- Państwo tego nie widzą, ale wszystko wskazuje, że Amadeusz "Ferrari" wyniesiony zostanie na noszach - mówili komentatorzy Fame MMA. I faktycznie: nie było tego widać w transmisji, ale kamera "Super Expressu" uchwyciła moment, jak "Ferrari" po porażce z Kamilem Łaszczykiem w towarzystwie medyków wynoszony jest z oktagonu na noszach.
Dwie pierwsze rundy w ogóle nie zapowiadały takiego końca. "Ferrari", a więc sportowiec-amator - a może nawet prędzej balangowicz i celebryta - dobrze radził sobie z Łaszczykiem, a więc z zawodowym pięściarzem, który w boksie wygrał 32 walki i żadnej nie przegrał.