Rywal Łaszczyka wyniesiony na noszach. Borek komentuje: To było chore

- To było chore - zaśmiał się na koniec rozmowy z "Kanałem Sportowym" Mateusz Borek, który na piątkowej gali Fame MMA 17 oglądał m.in. zwycięstwo Kamila Łaszczyka. Pięściarza, którego jest promotorem i który w swoim debiucie pokonał Amadeusza "Ferrariego" Roślika. A więc gwiazdę federacji, która po walce z oktagonu została wyniesiona na noszach.

- Państwo tego nie widzą, ale wszystko wskazuje, że Amadeusz "Ferrari" wyniesiony zostanie na noszach - mówili komentatorzy Fame MMA. I faktycznie: nie było tego widać w transmisji, ale kamera "Super Expressu" uchwyciła moment, jak "Ferrari" po porażce z Kamilem Łaszczykiem w towarzystwie medyków wynoszony jest z oktagonu na noszach.

Zobacz wideo

Dwie pierwsze rundy w ogóle nie zapowiadały takiego końca. "Ferrari", a więc sportowiec-amator - a może nawet prędzej balangowicz i celebryta - dobrze radził sobie z Łaszczykiem, a więc z zawodowym pięściarzem, który w boksie wygrał 32 walki i żadnej nie przegrał.

Ale w piątek to nie był boks, tylko MMA. I "Ferrari" przez dwie rundy właśnie z tego korzystał - szybko obalał Łaszczyka i punktował w parterze. Aż do końcówki trzeciej rundy, kiedy role się odwróciły. Łaszczyk w końcu wyswobodził się z uścisku i zasypał "Ferrariego" ciosami. Co ciekawe: nie w stójce, a w więc w swojej płaszczyźnie, tylko w parterze. Sędzia przyznał mu zwycięstwo na osiem sekund przed końcem walki.

Łaszczyk komentuje zwycięstwo z "Ferrarim" na gali Fame MMA 17

- Trudno przygotować się w półtora miesiąca. To jednak jest inny sport niż boks. Myślę, że wygrałem charakterem - powiedział Łaszczyk na gorąco po walce w rozmowie z "Kanałem Sportowym". Wszystkiemu z boku przysłuchiwał się Mateusz Borek, promotor Łaszczyka, a także współwłaściciel "Kanału Sportowego", który walkę swojego zawodnika oglądał tuż przy oktagonie, ale wcześniej siedział na trybunach, m.in. w towarzystwie Sławomira Peszki.

- Często to jest paradoks, że sportowiec, trafiając do innej dziedziny - nie wiem dlaczego - ale stara się koncentrować bardziej na nowych elementach niż na tym, co jest jego sportem bazowym i największą bronią - zauważył Borek w kontekście Łaszczyka.

I dalej analizował przebieg walki: - Kamil nie potrafił złapać dystansu przez ponad dwie rundy, wyprowadzić kombinacji i złapać "Ferrariego. Ale było widać, że z Amadeusza ucieka życie. Walczył serduchem, charakterem, bardzo rozsądnie przez większą część dystansu. Wydaje mi się, że nawet mógłby to utrzymać, gdyby się zgadzało kardio. Natomiast widać było ewidentnie - spoglądając na zegar na 90 sekund przed końcem - że on walczy już przede wszystkim ze swoim organizmem. I wtedy już było pytanie, czy Kamilowi wystarczy czasu, by go jeszcze dwa, trzy razy złapać i trochę z nim poboksować.

Borek po wygranej Łaszczyka na Fame MMA: To było chore

No i Łaszczyk złapał, dosłownie w ostatniej chwili. - Z punktu widzenia promotorów federacji Fame MMA wydaje mi się, że to jest wymarzona sytuacja pod rewanż - dodał Borek i nie wykluczył, że Łaszczyk, który w kwietniu wraca do boksowania, jeszcze pojawi się w federacji Fame MMA.

To dla Łaszczyka - choć od początku nie ukrywał, że wchodzi do oktagonu i wiąże się z freak fightową federacją tylko dla pieniędzy - jest zupełnie nowy świat. Ale dla Borka, który na co dzień zajmuje się przede wszystkim boksem i także zawodowym MMA, również.

- Bawiłem się dobrze, ale to było chore. To było "sick", jak mówią Amerykanie - zaśmiał się Borek, który piątkową galę Fame MMA oglądał z bliska. Tak samo, jak środową konferencję prasową, która też odbyła się w Krakowie (więcej tutaj).

 

Fame MMA 17 - wyniki walk:

  • Michał "Boxdel" Baron pok. Pawła "Prezesa FEN" Jóźwiaka przez TKO, II runda (Jóźwiak odmówił walki) - klatka rzymska
  • Kamil "Szczurek" Łaszczyk pok. Amadeusza "Ferrariego" Roślika przez TKO (ciosy w dosiadzie), III runda
  • Wacław "Wac Toja" Osiecki pok. Sebastiana "Alterboya" Fabijańskiego przez KO, I runda - walka w K-1
  • Tomasz "Gimper" Działowy pok. Cezarego "Czarmageddona" Jóźwika przez jednogłośną decyzję sędziów
  • Alan Kwieciński pok. Maksymiliana "Wiewióra" Wiewiórkę przez KO, 2. runda - walka w K-1
  • Robert Karaś pok. Filipa "Filipka" Marcinka przez jednogłośną decyzję sędziów – walka w K-1
  • Piotr "Szeli" Szeliga pok. Marcina "Polish Zombie" Wrzoska przez TKO (najprawdopodobniej złamana ręka) - I runda, walka w K-1
  • Marcin "Rafonix" Krasucki pok. Mikołaja "Mixera" Magdziarza przez poddanie (duszenie zza pleców), I runda
  • Klaudia "Sheeya" Kołodziejczyk pok. Wiktorię "Wiki" Jaroniewską przez TKO (ciosy w parterze), I runda
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.