W sobotę fani sportów walki byli świadkami największego pojedynku w historii polskiego MMA. Na gali XTB KSW 77 w Gliwicach zmierzyli się ze sobą Mariusz Pudzianowski i Mamed Chalidow. To starcie było określane jako walka dwóch wielkich legend. W oktagonie lepszy okazał się były mistrz wagi średniej i półciężkiej. Pojedynek nie trwał zbyt długo, ponieważ zakończył się po minucie i 54 sekundach, gdy Chalidow obalił Pudziana, a następnie serią ciosów zmusił rywala do poddania się.
Po tym starciu Mariusz Pudzianowski musi mierzyć się z dużą krytyką ze strony fanów MMA i ludzi związanych ze środowiskiem sportów walki. W negatywny sposób wypowiedział się na jego temat między innymi pierwszy historyczny przeciwnik "Pudzilli" w KSW Marcin Najman. Pięściarz wbił szpilkę 45-latkowi, ponieważ nie zgadza się z jego podejściem w wielu życiowych kwestiach.
- Szczerze szkoda mi Pudziana, jedną walką przegrał więcej niż przez wszystkie wcześniejsze porażki razem wzięte. Niestety, ale od jakiegoś czasu szło to w złym kierunku. Te moralizatorskie wykłady do tatusiów, de facto podkopujące ich ego… No bo jak jakiś tatuś nie ma na nowe spodnie dla syna, a kocha swoje dziecko nad życie, to już nie jest wartościowym tatusiem? Te gadki o żelaznym wychowaniu z klapsem, choć samemu się w tych kwestiach sporo doświadczenia nie ma… Przytyki do rywali z przeszłości. Mówienie o szczycie w sportach walki, choć to żaden sportowy szczyt nie był - napisał na swoim Facebooku 43-latek.
Marcin Najman w swoim poście również współczuł Pudzianowskiemu. Doskonale wie, jak smakuje smak porażki i zdaje sobie sprawę, że na pewno jest to trudny moment dla Pudziana. Pięściarz również dodał, jak jego zdaniem powinna się potoczyć dalsza kariera 45-latka w KSW. Wskazał, z kim teraz powinien się zmierzyć były mistrz świata w strong man.
- Szczytem sportowym w KSW byłaby walka o pas z De Friesem. To, że tylko wstając o 5.30 itd… Życie jest dużo bardziej skomplikowane. Każda walka to inna historia. Smutne, że pamiętają cię głównie z ostatniej walki. (Sam to obecnie przechodzę). To akurat niesprawiedliwe i smutne. Bo jedną walkę wcześniej, osiągnął Mariusz swoje największe zwycięstwo w sportach walki. Zwycięstwo, którego prawie nikt się nie spodziewał. Ja również, choć bardzo się cieszyłem, że wówczas wygrał. Życzę Ci Mariusz, abyś wrócił i pokazał się z jak najlepszej strony i by pamiętali Cię z super walki. Możesz to jeszcze zrobić. Tak jak ja ze Starym Murańskim. Tak Ty z mistrzem KSW De Friesem - zakończył El Testosteron.