Tyle Pudzianowski i Chalidow zarobią za walkę na KSW XTB 77. Rekord

Tego można było się spodziewać. Walka Mameda Chalidowa z Mariuszem Pudzianowskim to najdroższe starcie w historii KSW. "Super Express" zdradził, ile zarobią legendy polskiego MMA.

Do tej pory najdroższym zestawieniem w historii polskiej federacji była walka Mameda Chalidowa z Roberto Soldiciem. - Na ich zarobki wydamy łącznie kilka milionów złotych. To nie tylko najdroższa walka w historii KSW, ale myślę, że i w historii europejskiego MMA - mówił nam Martin Lewandowski, współwłaściciel KSW. Ale teraz wypowiada się w podobnym tonie, tyle że o gali XTB KSW 77.

Zobacz wideo Pierwsze face to face Chalidowa z Pudzianowskim. "To jest najlepszy moment na tę walkę"

- To na pewno najdroższa walka w historii europejskiego MMA - stwierdził Lewandowski w rozmowie z "SE". Szczegółów nie zdradził, ale dziennikarze "SE" ustalili, że Pudzianowski i Chalidow w sumie zgarną ponad trzy miliony złotych. - Jesteśmy w Viaplay, co oczywiście jest dla nas bardzo korzystne, ale zasady wynagradzania zawodników są przez to inne. UFC płaci im określony procent wpływów z PPV, więc na to wynagrodzenie zrzucają się de facto też widzowie. W naszym przypadku federacja KSW pokrywa te gaże w stu procentach - dodał Lewandowski.

Dla porównania: amerykańskie media twierdzą, że Jan Błachowicz za ostatnią walkę o pas UFC miał wzbogacić się o ponad milion dolarów, czyli ponad cztery miliony złotych. Ale wróćmy do gali KSW XTB 77.

Mamed kontra Pudzian. Skąd pomysł na walkę?

Mamed Chalidow to były mistrz wagi średniej, czyli do 84 kilogramów. Z kolei Mariuszowi Pudzianowskiemu waga najczęściej pokazuje 115 kilogramów. Skąd pomysł, aby na grudniowej gali KSW w Gliwicach zestawić ze sobą akurat tych dwóch zawodników? 

Mamed co prawda zajmuje obecnie pierwsze miejsce w rankingu KSW do 84 kg, ale ma na karku 42 lata i sam podkreśla, że  nie zamierza walczyć częściej niż raz na rok. To oznacza, że gdyby miał zostać włączony do walki o pas, który pozostawił po sobie Soldić, to KSW miałoby duży problem z zaplanowaniem jego kariery. Tym bardziej że chrapkę na mistrzostwo w kategorii średniej mają m.in. Scott Askham, Paweł Pawlak, Tom Breese, Tomasz, czy w niedalekiej przyszłości Radosław Paczuski. Wszyscy ci zawodnicy są młodsi od Mameda i są gotowi walczyć zdecydowanie częściej. 

Podobny problem jest z Mariuszem Pudzianowskim, który w lutym skończy - uwaga - 46 lat, "Pudzilla" to trzeci zawodnik rankingu wagi ciężkiej, gdzie od dawna króluje Philip De Fries, a pomiędzy Brytyjczykiem i Polakiem są jeszcze Darko Stosić i Ricardo Prasel. Serb i Brazylijczyk już polegli z De Friesem, więc naturalnym kandydatem powinien być - patrząc z perspektywy tabelek - Polak. Tym bardziej że notowania Pudzianowskiego są wysokie, bo jest na fali pięciu wygranych. Pokonał kolejno: Erko Juna, Nikolę Milanovicia, Łukasza Jurkowskiego, "Bombardiera" oraz Michała Materlę.

- Z rozmów z Mariuszem wynika, że on bardzo nie chce wejść do tego systemu tabelek i rankingów. Tu nie chodzi o to, że on się obawia jakiegoś zawodnika. On się obawia, że jakby wygrał, to później będzie musiał się regularnie mierzyć z młodszymi zawodnikami, którzy będą go ciągle wyzywali. I bronić swojego statusu - tłumaczy Wojsław Rysiewski, dyrektor sportowy KSW. Ale chwilę później dodaje, że nie wyklucza w przyszłości pojedynku Pudzianowskiego z De Friesem. Trzeba jednak pamiętać, że walka z mistrzem wagi ciężkiej oznaczałaby pięciorundowy bój, a Pudzianowski woli bić się na dystansie trzech rund.

Skoro ani Mamed, ani Pudzianowski nie są "pełnoprawnymi" zawodnikami w rankingach, to trzeba szukać im tzw. super walk, które dla nich będą wyzwaniem sportowym, a dla kibiców prawdziwą ucztą. Więcej przeczytacie TU.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.