Maja Staśko wygrała na High League 5. Ale freak fighty powoli przestają mieć sens

Maja Staśko wygrała z Marią "Maszą" Graczykowską na gali High League 5 już w pierwszej rundzie. Ten pojedynek pokazał jednak, że wiele zestawień walk nie mają żadnego sensu, ponieważ Graczykowska w ogóle się nie broniła.

Podczas High League 5 Damian Janikowski pokonał Mateusza "Don Diego" Kubiszyna, a Maciej "Zony" Zoniuk pokonał Jakuba "Holaka" Krawczyka przed czasem po ciosach w parterze. Jednym z najbardziej jednostronnych starć, przynajmniej zdaniem kibiców, miało być to pomiędzy Mają Staśko a Marią "Maszą" Graczykowską.

Zobacz wideo Polowanie na dwa pasy KSW. Czy Parnasse wymknie się do UFC?

Maja Staśko wygrywa na High League 5. Ale ten pojedynek pokazuje bezsens niektórych zestawień freak fight

W jednej z walk na High League 5 Maja Staśko walczyła z Marią "Maszą" Graczykowską. Lewicowa aktywistka miała już za sobą debiut w formule MMA - na czwartej edycji gali pokonała Ewę "Mrs Honey" Wyszatycką. Starcie z Graczykowską jednak w pełni pokazało, dlaczego niektóre zestawienia na galach freakfightowych nie mają absolutnie żadnego sensu. Graczykowska kompletnie się nie broniła i uciekała od rywalizacji ze starszą przeciwniczką.

To była kompletna dominacja Staśko w klatce. Lewicowa aktywistka zadała rywalce kilka ciosów, Maria Graczykowska padła na matę, a sędzia zaczął ją liczyć. Dwa razy walka wróciła do stójki, a za trzecim razem finalnie arbiter zarządził koniec walki.

Ten pojedynek może być przyczynkiem do dyskusji na temat kart we freak fightach. Takich walk jak Staśko z Graczykowską jest często kilka podczas każdej gali tego typu. Oczywiście w zawodowych galach sportów walki również widoczna jest dysproporcja pomiędzy poszczególnymi zawodnikami, jednak zdarza się to incydentalnie, a tu jest to norma. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.