W latach 2018-2021 Karolina Kowalkiewicz poniosła aż pięć porażek z rzędu. Wydawało się, że amerykańska federacja rozwiąże z nią kontrakt, ale Polka otrzymała jeszcze jedną szansę. I ją wykorzystała. W lutym pokonała na punkty Felice Herrig, a teraz rozprawiła się z Silvaną Juarez.
Walka toczyła się przez pełen dystans i oglądaliśmy w niej wszystko. Były wymiany w stójce, zapaśnicze starcia przy siatce, ale i trochę parteru. Ostatecznie, po trzech rundach, sędziowie ogłosili wygraną Polki, choć na decyzję trzeba było poczekać, bo na kartach sędziowskich pojawiły się błędy. Koniec końców sędziowie wskazali na Kowalkiewicz w stosunku 3 x 29-28.
Dla 37-latki to już 14 zwycięstwo z karierze, a siódme w UFC.
Podczas nowojorskiej gali UFC 281 w Madison Square Garden do największej sensacji doszło w walce wieczoru, w której Alex Pereira nieoczekiwanie pokonał Israela Adesanyę przez TKO w piątej rundzie. A do tej pory Nigeryjczyka pokonał jedynie Jan Błachowicz, który jednak był z wyższej kategorii.