Przed starciem Brazylijczyka z Dagestańczykiem, większość ekspertów była zgodna. Ta walka to definicja starcia pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Charles Oliveira przyleciał do Abu Zabi z serią 11 wygranych walk z rzędu. Islam Machaczew był na fali 10 triumfów z kolei. W historii UFC nie walczyli ze sobą zawodnicy, którzy mogli się pochwalić dwucyfrową serią zwycięstw. Walka wieczoru gali 280 była tym bardziej elektryzująca, że mowa o kompletnych zawodnikach, którzy jednak mają dwa odmienne style. Oliveira całkowicie przekłada wajchę w stronę ofensywy, gdzie ma nieograniczony wachlarz technik. Z kolei Islam to tytan pracy, który walczy dość zachowawczo, przede wszystkim skupiając się na defensywie. Kto wyszedł lepiej w bezpośrednim starciu?
Islam, z ekipy legendarnego Chabiba Nurmagomiedowa, szybko obalił Brazylijczyka i kontrolował go w parterze. Wielu mocnych ciosów jednak nie zadał. Po prostu konsekwentnie męczył rywala. W drugiej rundzie Machaczew najpierw przyciskał Brazylijczyka do siatki, by następnie lewym sierpem na szczękę powalić go na deski. Następnie poddał byłego mistrza w parterze.
Machaczew pochodzi z Dagestanu, który wchodzi w skład Federacji Rosyjskiej. A ze względu na rosyjską inwazję na Ukrainię, telewizja Polsat zdecydowała, że walka wieczoru, z powodu pochodzenia Machaczewa, nie będzie komentowana. Wcześniej miała w ogóle nie zostać pokazana, ale kibice zaczynali wyrażać swój sprzeciw, więc stacja zmieniła zdanie.
"Temat ruszony na korytarzach Polsat Sport w tygodniu. Dziś [w piątek - dop. MK] dyrektor podjął decyzję. Pokazujemy walkę wieczoru UFC 280 i w przyszłości inne walki rusków z tym, że bez komentarza i ze stosowną adnotacją" - przekazał komentator Łukasz Jurkowski.
Karta wstępna: