To koniec. Były mistrz KSW kończy karierę. "Najbardziej żałuję tej walki"

Asłambiek Saidow, była gwiazda KSW i kuzyn Mameda Chalidowa, kończy karierę. - Nie wydaje mi się, żebym wrócił - mówi nam 38-latek.

Asłambiek Saidow trafił do Polski w 2008 roku, po namowie Mameda Chalidowa. I od razu spróbował swoich sił w MMA. Na dzień dobry wygrał Otwarte Mistrzostwa Polski Północnej Amatorskiego MMA, więc długo nie czekał i przeszedł na zawodowstwo. Po trzech zwycięstwach (m.in. na gali Baltic Storm) podpisał kontrakt z KSW.

Zobacz wideo Chalidow o walce z Pudzianowskim: Co ja mam do stracenia?

W KSW stoczył aż 15 walk. W 2012 roku został nawet mistrzem w kategorii do 77 kg, gdy pokonał Borysa Mańkowskiego (później przegrał w rewanżu). W 2017 roku trafił do innej czołowej europejskiej organizacji - Absolute Championship Berkut. W ACB (później zmienionej na ACA) wygrał sześć z ośmiu pojedynków. Ostatnią walkę stoczył trzy lata temu, gdy w Warszawie pokonał go Elias Silverio.

Gamrot kontra GaethjeGwiazda UFC otwarta na walkę z Mateuszem Gamrotem. "Jeden z najbrutalniejszych"

Saidow: Najbardziej żałuję walki z Borysem Mańkowskim

- Jeszcze dwa lata temu chciałem wrócić do klatki. Liczyłem na jakąś fajną walkę, rozmawiałem na ten temat z KSW, ale nagle wybuchła pandemia i pokrzyżowała nasze plany. Teraz jest już chyba za późno na powrót. Za dużo czasu poświęciłem sportowej karierze. W jakimś stopniu czuję się spełnionym sportowcem, bo kilka dużych walk wygrałem, ale już wystarczy. Teraz mam inne priorytety. Skupiam się na rodzinie i na moich biznesach. Muszę zajmować się ze wspólnikami naszymi hostelami w Olsztynie - mówi nam Saidow.

- A gdyby KSW zaproponowało ci dopełnienie trylogii z Borysem Mańkowskim, to byś się nie skusił?

- Gdybyś się mnie spytał, jakiej walki najbardziej żałuję, to pewnie drugiej z Borysem, bo pierwszą wygrałem. W rewanżu popełniłem duży błąd i zdołał mnie poddać. Później dążyłem do trzeciego starcia. Nawet mieliśmy wstępne rozmowy z KSW, podbiłem też do Borysa na jakiejś gali, że chętnie z nim zawalczę znowu. I żeby udzielił jakiegoś wywiadu, że też chce się ze mną bić. No, ale akurat wtedy wybuchła pandemia, więc temat upadł. Szkoda, bo dwa lata temu byłem bardzo napalony na to starcie, ale dzisiaj, jak już mówiłem, mam inne priorytety. Sporty walki są jednak moją pasją, więc pewnie już zawsze będę trenował - odpowiedział 38-letni Czeczen, który na co dzień mieszka w Olsztynie.

Całą rozmowę z Saidowem znajdziecie TUTAJ.

 
Więcej o: