W październiku 2021 roku Jan Błachowicz stracił pas mistrzowski UFC na rzecz brazylijskiego weterana Glovera Teixeiry. - Nie byłem sobą - tłumaczył po walce Polak. I faktycznie można się z nim zgodzić, bo w majowym starciu z Aleksandarem Rakiciem wyglądał świetnie. Ostatecznie Błachowicz wygrał przez techniczny nokaut po tym, jak rywal doznał kontuzji kolana w trzeciej rundzie. Były mistrz liczył, że zwycięstwo z Rakiciem wystarczy, by już w kolejnej walce odzyskać stracony pas. Jednak sytuację Błachowicza skomplikowała porażka Teixeiry z Jirim Prochazką. Teraz to Czech z Brazylijczykiem zawalczą w rewanżu. Jednak Błachowicz nie czeka bezczynnie i zmierzy się w eliminatorze.
Już od kilku tygodni mówiło się o potencjalnych rywalach Polaka. W ich gronie wymieniano Jamahala Hilla i Magomeda Ankalajewa. Ostatecznie to drugi z nich otrzyma szansę walki z byłym mistrzem UFC, co potwierdził sam zainteresowany. - Na kontraktach nie ma jeszcze naszych podpisów, ale już dostałem informację, że do pojedynku dojdzie. Znamy również dokładną datę - to 10 grudnia - wyjawił Rosjanin podczas gali ACA 146.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
Będzie to druga walka Błachowicza w tym roku. Nie ma wątpliwości, że wygrany grudniowego starcia zostanie pretendentem do walki o pas wagi półciężkiej. Statystyki mogą wskazywać, że to Błachowicz będzie faworytem pojedynku.
Polak zajmuje aktualnie drugie miejsce w rankingu. Ankalajew znajduje się tuż za nim. Jednak przed byłym mistrzem UFC trudne zadanie. Rosjanin wygrał dziewięć ostatnich pojedynków. Jak podkreślają eksperci, jest on nakręcony i głodny kolejnych zwycięstw. Po raz ostatni Ankalajew pojawił się w oktagonie w lipcu 2022 roku. Wówczas pokonał przed czasem Anthony'ego Smitha. Z kolei ostatni raz przegrał w 2018 roku. Wtedy musiał uznać wyższość Paula Craiga.