- Jan jest największym wyzwaniem dla mnie - mówił niedawno mistrz UFC w wadze półciężkiej, Jiri Prochazka. Wszystko wskazywało na to, że Czech, który niedawno sięgnął po tytuł, w najbliższej walce zmierzy się z Janem Błachowiczem. Dla Polaka byłaby to szansa na odzyskania pasa, który stracił w październiku zeszłego roku, przegrywając przed czasem z Gloverem Teixeirą.
Brazylijczyk stracił tytuł już w pierwszej obronie, przegrywając w czerwcu z Prochazką. Mimo wcześniejszych słów Czecha, to właśnie Teixeira, a nie Błachowicz będzie jego najbliższym rywalem. Prochazka ogłosił to w mediach społecznościowych.
- Podjąłem decyzję dotyczącą kolejne walki. Chcę walczyć z Gloverem. Nie ze względu na to, że będzie to kolejna wielka walka, ale dlatego, że mój występ w naszym pierwszym pojedynku był fatalny. Pokażę wam jednoznacznie i zdecydowanie czemu jestem mistrzem. Uważam też, że Glover na to zasłużył - powiedział Prochazka.
Słowa Czecha bardzo nie spodobały się Błachowiczowi. Polak skomentował jego decyzję na Twitterze. "Jan jest największym wyzwaniem dla mnie - to twoje słowa. Szanuję cię mistrzu, ale kodeks samuraja nie został uszanowany" - napisał Polak.
Na odpowiedź Czecha nie trzeba było długo czekać. "Z Gloverem chodzi o honor i obowiązek do tego, żeby pokazać czystą walkę. To jest coś większego niż wyzwanie" - odpisał.
Po porażce z Teixeirą Błachowicz wrócił do klatki w maju tego roku. Polak pokonał w 3. rundzie przez TKO Austriaka - Aleksandara Rakicia.