Szpilka po wygranej do dziennikarza: "Chodź tu na chwilę". Zaskakujące zachowanie

- To się wzięło chyba z tego, że nie traktuję tego tak poważnie jak całe życie, tylko jako formę przygody - powiedział po wygranej w debiutanckiej walce w KSW Artur Szpilka. Polak pokonał w sobotę Ukraińca Siergieja Radczenkę.

Lepszego debiutu Artur Szpilka nie mógł sobie wymarzyć. 33-letni pięściarz przywitał się z kibicami KSW efektownym zwycięstwem nad Siergiejem Radczenką.

Zobacz wideo Szpilka: Czułem, że mój cios siadł na głowę. Radczenko zrobił takie oczy

Artur Szpilka zadowolony po udanym debiucie. "Nie miałem żadnej presji"

Tylko przez moment coś mogło zaniepokoić kibiców byłego boksera. W pierwszej rundzie Polak zachwiał się po jednym z uderzeń rywala z Ukrainy. - Faktycznie trafił mnie lewym sierpowym, ale jakoś tak się skupiłem dzisiaj, że słyszałem wszystkich w kornerze i ich porady. Trener krzyczał: "obalaj go", bo on wszedł tak blisko, że wystarczył tylko podnieść. I rzeczywiście tak było, bo zrobiłem tak i za chwilę było obalenie - opowiadał po walce Szpilka.

Marian Ziółkowski podczas ostatniej walki w KSW. Źródło: Twitter.com/KSW_MMAByło blisko sensacji, ale mistrz KSW zachował pas. Wyrównana walka

Szpilka dominował nad Ukraińcem od pierwszego gongu. Próbował trafiać rywala ciosami bokserskimi oraz mocnymi kopnięciami lewą nogą. W pewnym momencie sprowadził przeciwnika do parteru, gdzie imponował potężnymi łokciami, którymi podkreślał swoją dominację. 

33-latek po walce przyznał, że sam był zaskoczony tym, jak świetnie wyszedł mu debiut. - To się wzięło chyba z tego, że nie traktuję tego tak poważnie, jak całe życie, tylko jako formę przygody. Jednak w każdej przygodzie traktuję siebie na 100 proc. Jestem osobą wierzącą, więc zawsze się modlę. Poprosiłem tylko Boga, żebym wyszedł wyluzowany i taki wyszedłem. Nie miałem żadnej presji - przyznał Polak.

Szpilka po rywalizacji pytany był przez dziennikarzy o różne chwyty, które stosował w jej trakcie. Opowiadał o nich z dużym zaangażowaniem. W pewnym momencie poprosił jednego z pytających, aby pomógł mu zaprezentować jeden z chwytów. - Chodź tu na chwilę - powiedział Szpilka. Po chwili objął dziennikarza i pokazywał, w jaki sposób starał się podduszać głową rywala. - Głowę mu wpychałem, a on krzyczy do mnie: "Co ty robisz? Tak nie wolno!", a ja, że wolno i sędzia to potwierdził - relacjonował walkę, obrazując sytuację podczas rozmowy z mediami.

Teraz przed Arturem Szpilką wakacje, ale triumfator sobotniej walki już ma plany na przyszłość w MMA. - Po wakacjach chcę pojechać do Michała Materli na dwa tygodnie poćwiczyć, a później do Mameda Chalidowa. Jestem już z nimi umówiony, żeby gdzieś potrenować i zobaczyć też to z innej strony. A potem wrócę do Warszawy być może z nowymi umiejętnościami - wyznał zawodnik.

Jak pisze Antonii Partum ze Sport.pl, Szpilkę czekają teraz prawdopodobnie różne tzw. super fighty, czyli walki niezwiązane z rankingami KSW. Wielu kibiców chętnie zobaczyłoby jego starcie z Mariuszem Pudzianowskim, bo niedawno między nimi zawrzało. I choć zdecydowanym faworytem byłby "Pudzilla", który zadebiutował w klatce 13 lat temu, to ta walka wygeneruje tak gigantyczne zainteresowanie, że szefowie KSW być może przymkną oko na niemal oczywisty werdykt.

- Niech szefowie wybiorą mi rywala. Nauczyłem się, że warto czasami zachować pokorę - uśmiechnął się Szpilka, tuż po ogłoszonym werdykcie.

Więcej o: