Mariusz Pudzianowski sprawił niespodziankę na gali KSW 70 i wygrał przez nokaut z Michałem Materlą podczas KSW 70. Zdecydowanie zwycięstwo "Pudziana" może być furtką do tego, aby w najbliższej przyszłości były strongman zawalczył o pas mistrza KSW w wadze ciężkiej.
Aktualnym mistrzem tej kategorii jest Philip De Fries (21-6), który podczas KSW 67 wygrała z Darko Stosiciem i obronił pas. Doświadczony Anglik zdobył pas w kwietniu 2018 roku i od tego czasu stoczył sześć walk - każdą z nich wygrał.
Najwidoczniej ostatnie wyczyny "Pudziana" wzbudziły jego zainteresowanie. De Fries złożył jasną propozycję walczącemu w jego kategorii wagowej zawodnikowi. - Sprawmy, by ta walka doszła do skutku. Jeśli KSW da mi dobry kontrakt, uścisnę dłoń Mariusza Pudzianowskiego. Przysięgam, nie znokautuję go, dając kibicom to, czego oczekują. Mam duży szacunek dla "Pudziana", ale lubię mieć dużo pieniędzy - napisał na Twitterze.
To jasny apel do władz KSW o to, by zorganizowały w najbliższym czasie pojedynek z Pudzianowskim. Z jego słów może także wynikać, że nie będzie chciał znokautować rywala, tylko powalczyć z nim w pełnym dystansie czasowym. Trzy ostatnie walki De Fries kończyły się TKO.
Problem z organizacją tej walki jest fakt, że kilka dni temu Mamed Chalidow wyzwał "Pudziana" na pojedynek. - Dawno powinniśmy to zrobić. Mam nadzieję Mariusz, że zgodzisz się na taką walkę? - powiedział Chalidow. - Skoro tak mówisz, to podejmuje rękawicę. Nie wierzę, że to się dzieje - odpowiedział Pudzianowski.
Choć na razie konkretów, a przede wszystkim terminu walki brak, to wydaje się, że to starcie będzie priorytetem dla Pudzianowskiego. W końcu mowa o walce dwóch legend KSW. Były strongman nie odpowiedział jeszcze na zaczepkę De Friesa. Ewentualny pojedynek z Anglikiem byłby dla niego pierwszą w życiu walką o pas. W 2018 roku przegrał z Karolem Bedorfem w pojedynku, który był eliminatorem do walki o pas.