"Litości, przecież to kpina". Andrzej Wasilewski uderza w Pudzianowskiego

Andrzej Wasilewski nie był zaskoczony wygraną Mariusza Pudzianowskiego z Michałem Materlą na gali KSW 70. Promotor jasno zasugerował jednak, że zwycięstwo było "przypadkowe". Zwrócił również uwagę na brak kontroli antydopingowych.

Mariusz Pudzianowski pokonał Michała Materlę w walce wieczoru na gali KSW 70, która odbyła się w sobotę w łódzkiej Atlas Arenie. 45-latek był skazywany na porażkę przez ekspertów, którzy uważali, że weteran polskiego MMA, Materla, ma znacznie więcej atutów i powinien wygrać. "Pudzian" potrzebował jednak zaledwie 107 sekund, by ciężko znokautować swojego rywala. Wystarczył pierwszy cios i Materla padł nieprzytomny.

Zobacz wideo Pudzianowski: Całe środowisko się ze mnie śmiało. Wiecie, co możecie zrobić?

Andrzej Wasilewski uderzył w "Pudziana". "Litości, przecież to kpina"

Pudzianowski po walce odgryzł się krytykom, którzy skazywali go na porażkę. - Całe środowisko się ze mnie śmiało, a dzisiaj? Też. Wiecie, co możecie zrobić? No. Wszyscy ze mnie łacha darli, że do d… się nadaje, że nie wytrzymam minuty. To dzisiaj pokazałem, że do d… się nie nadaję, tylko ci, co dużo gadają – mówił wzburzony Pudzianowski. Ale potem widać było, że jest poruszony tym, że w ogóle miał szansę zmierzyć się z Materlą. - Żeby dostać taką szansę wejścia do klatki z mistrzem Michałem 13 lat musiałem czekać. 13 lat ciężkiej pracy. Leżenia, rzygania i czasami płakania, którego nikt nie widział – mówił.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl

Mimo tego i tak znaleźli się ludzie, których zwycięstwo Pudzianowskiego nie przekonuje. Jedną z takich osób jest Andrzej Wasilewski szef Knockout Promotions, były promotor wielu polskich pięściarzy. W sobotni wieczór napisał na Twitterze: "Dzisiejsza wygrana Pudziana pokazuje jak przypadkowe może być zwycięstwo w walce według reguł MMA, przypomina mi to dawne K1, wielkie silne chłopy, brak kontroli antydopingowej, brak umiejętności defensywnych, często efektowne nokauty".

Wasilewski krytykował boks Pudzianowskiego jeszcze w innych wpisach, które zostały później usunięte. "Nie jestem w ogóle zdziwiony wynikiem walki Pudziana. Choć wiem świetnie, że Pudzian prawie nie boksuje... wiem, bo próbowaliśmy go uczyć. Taki poziom walki, gratulacje dla zwycięzcy" – napisał promotor. Dodał również: "Prawy podbródkowy jako początek akcji bokserskiej....litości, to przecież kpina....wystarczy spytać stu jakichkolwiek trenerów boksu".

Niezależnie od tego, czy Pudzianowskiemu dopisało szczęście czy nie, odniósł on jedno z najbardziej znaczących zwycięstw w swojej karierze. "Pudzianowski na swym rozkładzie i w pokonanym polu ma już kilku zawodników, od których kiedyś mógł się tylko uczyć: Łukasza Jurkowskiego, a teraz Materlę. Zapewne w wieku 45-lat chciałby iść drogą rywalizacji z tymi najlepszymi i legendarnymi, a nie najdziwniejszymi czy najcięższymi" – pisał na Sport.pl Kacper Sosnowski. Teraz kibice będą czekać na walkę "Pudziana" z Mamedem Chalidowem.

- Dawno powinniśmy to zrobić. Mam nadzieję Mariusz, że zgodzisz się na taką walkę? - powiedział Mamed, który pojawił się w klatce po walce.

- Skoro tak mówisz, to podejmuje rękawicę. Nie wierzę, że to się dzieje – odparł Pudzianowski. Chociaż później w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że do tej walki musi jeszcze sporo potrenować, bo na razie może Mamedowi "torby nosić".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.