Wzburzony Pudzianowski po walce z Materlą. Tak mocno jeszcze nie mówił [WIDEO]

- Wszyscy ze mnie łacha darli, że do d. się nadaje, że nie wytrzymam minuty. To dzisiaj pokazałem, że do d. się nie nadaję, tylko ci, co dużo gadają - mówił Mariusz Pudzianowski w rozmowie z dziennikarzami po jego walce z Michałem Materlą na KSW 70.

- Całe środowisko się ze mnie śmiało, a dzisiaj? Też. Wiecie, co możecie zrobić? No – mówił wyraźnie podirytowany i wzburzony Pudzianowski w rozmowie z dziennikarzami po walce z Michałem Materlą. Były strongman już po 107 sekundach walki znokautował swojego rywala potężnym podbródkowym. A wideo z jego zachowaniem i wypowiedziami możecie obejrzeć w materiale poniżej:

Zobacz wideo Pudzianowski: Całe środowisko się ze mnie śmiało. Wiecie, co możecie zrobić?

Pudzianowski po walce z Materlą/Pudzianowski nawet się nie uśmiechnął. "13 lat, żeby dostać taką szansę"

- Ten podbródkowy to nie był przypadek. Ja cały czas ten boks szlifuję. Bokserem i technikiem dobrym nie będę. Wszyscy się śmieją. Boksować nie umiem, ale powalić potrafię. Mistrzem zapasów nie jestem, ale wywrócić dobrze potrafię. W parterze, jak już wyłożę, to ciężko z pode mnie wyjść i z dobrymi zawodnikami też sobie dawałem radę – przekonywał już trochę spokojniejszy "Pudzian".

Pudzianowski wzruszony po walce z Materlą. "13 lat ciężkiej pracy"

Pudzianowski wygrał wbrew temu, co typowali eksperci. Przyznał, że wygrana z jedną legend KSW to dla niego wielka nagroda za ogromną pracę, jaką włożył przez ostatnie kilkanaście lat. - Czy jestem z siebie dumny? Nie, jestem zadowolony, że cały czas jeszcze daję radę. 5:30, mróz czy deszcz, Mariusz idzie i godzinkę robi. Przyjdzie godzina 17, odpocznie trochę i dalej idzie na trening. Chce mu się, nie chce – on dalej idzie. I rzeźbi i rzeźbi. I żeby dostać taką szansę wejścia do klatki z mistrzem Michałem 13 lat musiałem czekać. 13 lat ciężkiej pracy. Leżenia, rzygania i czasami płakania, którego nikt nie widział. Żeby wejść – mówił Pudzianowski, na którego twarzy widać było poruszenie. - Już nawet nie chodzi o wygrywanie. Jakieś tytuły czy pasy mnie nie interesują. Po prostu to jest nagroda za ciężką pracę. I to mi wystarczy – dodał chwilę później.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl

Paczuszki kontra WilsonKSW 70. Co za pech. Pogromca Israela Adesanyi przegrał przez złamany palec [WIDEO]

Teraz kibice czekają na starcie Pudzianowskiego z inną legendą federacji, Mamedem Chalidowem. "Pudzian" podchodzi do tej walki z dużą dozą pokory. - Nie myślę o tym jeszcze. Żeby wyjść do Mameda do klatki, to muszę dużo jeszcze potrenować. Na dzisiaj Mamedowi to ja mogę torby nosić. Chcę tylko systematycznie dalej trenować – powiedział Pudzianowski.

"Pudzian" przyznał też, że jest trochę poobijany, ale "MMA to nie szachy". Stwierdził też, że nie będzie w szczególny sposób świętował wygranej. - Pojadę do domu, może zimne piwo, ale pewnie szklanki nie wypiję. Na żadne after party nigdy nie chodziłem i nie chodzę – oznajmił.

Pod koniec Pudzianowski jeszcze raz odpowiedział swoim krytykom, którzy nie dawali mu szans w walce z Materlą. - Wszyscy ze mnie łacha darli, że do d… się nadaje, że nie wytrzymam minuty. To dzisiaj pokazałem, że do d… się nie nadaję, tylko ci, co dużo gadają.

Mariusz PudzianowskiNie szybkość i technika, a żelazna pięść Pudzianowskiego. Materla na deskach w I rundzie!

Więcej o: