Nie szybkość i technika, a żelazna pięść Pudzianowskiego. Materla na deskach w I rundzie!

Kacper Sosnowski
Czy kilogramy nie mają aż takiego znaczenia, gdy natrafiają na szybkość, technikę, spryt i doświadczenie? Znany niegdyś jako najsilniejszy człowiek na świecie Mariusz Pudzianowski na gali KSW 70 powalił Michała Materlę. Jego rywal długo nie wstawał i nie wiedział, co się stało.

Między Michałem Materlą i Mariuszem Pudzianowski w normalnych warunkach zwykle było nawet 30 kg różnicy. Ten pierwszy - były mistrz kategorii średniej - pierwszy raz w życiu nie musiał przeżywać katorgi i zrzucać do walki kilogramów. Jak dodawał, nawet trochę sobie podjadał. Pudzianowskiemu zależało na tym, by nie być zbyt ciężkim, tak, by nie tracić szybkości. Ostatecznie w dniu walki dwóch panów dzieliło 16 kilogramów. Temat wagi był nośny od momentu, gdy KSW potwierdziło, zestawienie Materli z "Pudzianem". Niektórzy kibice zastanawiali się, jaki ta walka ma sens i sugerowali, że Pudzian dopadnie zawodnika ze Szczecina, a w parterze przeważą jego kilogramy.

Zobacz wideo Pudzianowski: Całe środowisko się ze mnie śmiało. Wiecie, co możecie zrobić?

Szybki i wściekły

Dla Materli zawodnicy z kategorii ciężkiej nie byli nowością. W swym klubie Materla trenował z Tomaszem Narkunem, a wiele sparingów odbył też z zawodnikami z UFC (choćby Cainem Velasquezem). Wiedział, co trzeba robić w zderzeniu ze ścianą. Tyle że Szczecinianin od pierwszych sekund walki chciał być chyba zbyt odważny. Szybko poczuł, ile waży pięść "Pudziana". Na jego głowę spadł jeden z ciosów. Wtedy wlepił się w większego rywala i opanował sytuację, sam też go trafił, były strongmen dostał w wątrobę. Nie dał nic po sobie poznać. "Pudzian"  szybko wyprowadził prawy podbródkowy. To był potężny cios, który doszedł do szczęki Materli. Ten padł jak rażony piorunem, raptem po 107 sekundach starcia, w 1. rundzie. Nie podnosił się przez pięć minut.

Pudzianowski wygrał wbrew temu, co typowali eksperci. Pudzian przyznał, że teraz chętnie zawalczy z Mamedem Chalidowem.

Warto przypomnieć, że w ostatniej walce Pudzianowskiego kibice też oglądali pojedynek zawodników o sporej wagowej różnicy. Wtedy Polak bez problemów po 18 sekundach rozbił mało mobilnego, ważącego niemal 150 kg Serigne "Bombardiera" Dię. To było jednak starcie na innym poziomie z zapaśnikiem, który bardziej pasuje do sumo niż klatki MMA. Teraz wygrał jednak z legendą KSW i sam przeszedł do historii tej organizacji. Kolejny raz. 

Więcej o: