Joanna Jędrzejczyk już wie, co będzie robiła po karierze w UFC. "To mnie kręci"

- Po walce z Weili Zhang nie myślałam o zakończeniu kariery, ale przyszedł moment na refleksję i pytania: "Po co? Dlaczego?" Ale jak mogłabym zakończyć karierę po walce roku w światowym MMA? Przegrałam z Zhang, ale jednocześnie poczułam, że zdobyłam niewidzialny pas UFC. To dało mi kopa - mówi Joanna Jędrzejczyk w rozmowie ze Sport.pl.

Krzysztof Smajek: Czy Joanna Jędrzejczyk czuje, że musi coś komuś udowodnić?

Joanna Jędrzejczyk: Nie. Ani sobie, ani nikomu innemu. To, co wykręciłam w MMA, było naprawdę grube, ale ostatnią walkę stoczyłam prawie dwa lata temu i teraz chcę po prostu wrócić. Czuję drugą młodość i jeszcze większy ogień do treningu. Ostatnio Anita Włodarczyk, która jest dla mnie wielką inspiracją, powiedziała mi, że przez kontuzję była wyłączona ze sportu przez dwa lata, a później zdobyła złoto w Tokio. „Leć i sięgaj po jeszcze większe tytuły" - zachęcała mnie Anita. Jeszcze bardziej mnie zmobilizowała. Wierzę, że znów wejdę na szczyt.

Zobacz wideo "Były dni, że spałam w komórce, bo tata zachlał i nie chciał dać kluczy od domu" [REPORTAŻ]

Witalij Kliczko: Wyspy, plaże, rzeka szeroka jak morze i czysta.  Mój Kijów jest jak MiamiKliczko ostrzega i zapowiada, że ruszy na front. "Putin nie chce tego zaakceptować"

Dlaczego zrobiłaś sobie aż tak długą przerwę od walk w UFC?

- Nie ma jednego powodu. Na pewno była troska o zdrowie, bo ostatnia walka z Weili Zhang była dość mocna, jeśli chodzi o obrażenia. One były powierzchowne, choć wyglądały odrażająco. Ponawiałam badania głowy i na szczęście wszystko jest w porządku. Wpływ na przerwę miała też pandemia. Były problemy z podróżowaniem, gale UFC odbywały się bez kibiców, a ja nie lubię walczyć przy pustych trybunach. Ale chciałam się też zatrzymać i mieć czas dla siebie i bliskich. Przez 18 lat kariery nie domykałam różnych spraw i to rzutowało na moje życie prywatne i zawodowe.

A nie czułaś wypalenia?

- Nie było czegoś takiego. Moja robota cały czas sprawia mi frajdę. Nie było mnie dwa lata, ale w tym czasie nie leżałam na kanapie. Te dwa lata minęły mi jak dwa miesiące. W tym czasie zrobiłam bardzo dużo rzeczy. Skończyłam trzeci kierunek studiów, otworzyłam kolejne odnogi działalności sponsoringowych, partnerskich i biznesowych. Powstała linia moich wyciskarek do owoców i sprzętu sportowego. Byłam jurorką w programie "Dance, dance, dance".

Był czas na treningi?

- Od kilku miesięcy bardzo ciężko trenuję. Wiele ludzi mówi, żebym zajęła się tylko sportem, ale ja zawsze łączyłam sport z inną pracą. Jak zostawałam mistrzynią UFC, to pracowałam w warzywniaku. Dużo ludzi o tym nie wie albo nie pamięta. Pracowałam w warzywniaku i robiłam dwa treningi dziennie. Zawsze miałam dużo na głowie. Da się to wszystko pogodzić, to jest kwestia dobrej organizacji czasu.

Gdy po walce z Zhang stanęłaś przed lustrem, to nie pomyślałaś o zakończeniu kariery?

- Nie było takich myśli, ale przyszedł moment na refleksję i pytania: „Po co? Dlaczego?" Ale jak mogłabym zakończyć karierę po walce roku w światowym MMA? Przegrałam z Zhang, ale jednocześnie poczułam, że zdobyłam niewidzialny pas UFC. To dało mi kopa. Jeden z fanów napisał mi ostatnio, że choć wszyscy twierdzą, że zamiast zostawać instagramową modelką, powinnam już dawno wrócić, to on rozumie i chwali moją decyzję o przerwie. Rozumiał, że potrzebowałam odpoczynku. Jestem mu wdzięczna za te słowa, bo spojrzał na mnie inaczej niż wszyscy.

Walka Kattar - ChikadzePo brutalnej walce na gali UFC obaj znaleźli się w szpitalu. Tam zrobili wstrząsające zdjęcie

Podczas twojej nieobecności nikt z UFC nie straszył cię rozwiązaniem kontraktu?

- Mam taki status, że nie mogli mnie straszyć. Oni czekają na mój powrót. Szef UFC Dana White po walce z Zhang powiedział, że mogę odpoczywać, ile tylko chcę. Oczywiście matchmakerzy UFC trochę wywierali presję i dzwonili kilka razy z różnymi propozycjami. Ale jestem na takim etapie życia i kariery, że nie muszę niczego robić pod presją. Wyrzucili mnie z rankingu, ale to nie problem, bo i tak do niego wrócę. Zresztą rankingi nie walczą.

Niebawem wylatujesz do USA, żeby rozpocząć treningi w American Top Team. Znasz już datę walki i nazwisko rywalki?

- Nic jeszcze nie wiem, ale mimo to lecę do USA, żeby trenować i skupić się tylko na sporcie. Negocjacje trwają, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że moją następną rywalką będzie Weili Zhang. Taka propozycja padła już wcześniej. Wiem, że Waili ma duże problemy z powrotem do USA, dlatego to może przeciągnąć się w czasie. Chciałam walczyć pod koniec marca, ale po tak długiej przerwie wejście w obóz przygotowawczy jest dość trudne i bardzo eksploatujące dla organizmu. Pod względem fizycznym i psychicznym. Razem ze sztabem podjęliśmy decyzję, że chyba przeciągniemy przygotowania. Powrót z USA mam zaplanowany na początku kwietnia, ale mój pobyt może się przedłużyć. Jeżeli walka będzie w czerwcu lub lipcu, to wrócę do domu na 2-3 tygodnie, spotkam się z rodziną i wrócę z powrotem do USA. Chcę się tak przygotować, żeby znów dać walkę roku.

Widzę, że po dwóch latach przerwy głód walki jest u ciebie ogromny.

- Dobrze, że o tym mówisz, bo w MMA głód walki jest jednym z najważniejszych elementów w dążeniu do celu. Ja czuję ten głód. Gdy osiągamy najwyższe cele, to organizm i psychika się tym nasycają. Dlatego potrzebujemy innych bodźców. Kobiece MMA w UFC cały czas się rozwija, zawodniczki są coraz lepsze, dlatego moja poprzeczka też idzie w górę. Pierwszy raz od długiego czasu nie lecę do Stanów Zjednoczonych z nastawieniem, że będę musiała tam spędzić kilka miesięcy. Zamiast tego jest „Wow!". Nie mogę się doczekać, jak wejdę na matę w American Top Team. Dwa najbliższe miesiące pokażą, czy wszystko działa u mnie na najwyższym poziomie. Wierzę, że tak będzie.

Martin Lewandowski powiedział mi w wywiadzie, że rozmawiał z tobą o walce w KSW. Coś jest na rzeczy?

- Pojawiło się dużo spekulacji, że jesteśmy po słowie i że możliwa jest moja walka z Karoliną Kowalkiewicz w KSW. Potwierdzam, padło zapytanie odnośnie mojego angażu w KSW. Ale jest to bardzo dalekie, bo nie widzę siebie walczącej poza UFC. Tam chciałabym zakończyć karierę i trafić do Hall of Fame. Myślę, że mogę na to zasłużyć. Jeżeli zakończę karierę to po to, żeby odpocząć, zająć się życiem prywatnym, rodziną i realizować się w innych dziedzinach.

Tyson Fury wyśmiewa JoshuęAuć. Tyson Fury zakpił z Anthony'ego Joshuy. Boleśnie

Czyli szanse, że zobaczymy cię w KSW są znikome?

- Może to głupio zabrzmi, ale wszystko ma swoją cenę. Nie mogę pochylić czoła i dać walki na Stadionie Narodowym tylko po to, żeby sprawić radość kibicom. Oczywiście chciałabym walczyć na Narodowym. Być może UFC wróci do Polski i zrobimy taką walkę. Jestem na takim etapie kariery, że ważę to wszystko. Trud i poświęcenie mają swoją cenę. Mam nadzieję, że nie będę podejmować decyzji o walkach tylko, żeby zarobić pieniądze. Jeżeli zakończę karierę w UFC i później miałabym walczyć w KSW, to musi pojawić się coś, co da mi bodziec do działania. Mój trener Mike Brown powtarza, że zawodnicy światowej klasy potrzebują bodźców. Za tym musi pójść wynagrodzenie i ekspozycja. I ja się z nim zgadzam.

A takim bodźcem nie byłaby dla ciebie walka przed własną publicznością?

- Musi za tym pójść wynagrodzenie. Wiem, że wielu osobom nie spodoba się to, co powiedziałam, ale każdy dostaje wynagrodzenie za pracę. Walczyłam już dla idei i fanów. Nadal dla nich walczę, niech nikt tego źle nie zrozumie, ale muszą za tym pójść pieniądze. Dla samej idei walczyłam przez 12 lat. Zarabiałam tylko tyle, by się utrzymać. Często też dokładałam do tego. Dla samej walki nie pójdę do KSW.

Jak długo chcesz jeszcze walczyć?

- To nie jest powrót na jedną czy dwie walki. Przed pojedynkiem z Zhang wyszła skądś informacja, że jak zdobędę pas, to zakończę karierę. Później były głosy, że dlatego UFC nie pozwoliło mi wygrać tej walki. Ale nie wierzę w teorie spiskowe. Na razie nie chcę planować końca kariery. Na pewno będę rzadziej walczyć, ale chcę iść dalej. Z UFC mam kontrakt na jeszcze jedną walkę.

Wielu sportowców nie potrafi odejść na emeryturę. Nie boisz się tego momentu? Że kiedyś trzeba będzie powiedzieć: już wystarczy, to koniec.

- Ostatnio na ten temat rozmawiałam z moją menedżerką z USA. Jennifer spytała mnie, czy to nie jest dobry moment na zakończenie kariery. "Dziewczyno, na zawsze zostaniesz w pamięci kibiców jako zawodniczka, która była na szczycie" - usłyszałam od niej. Jennifer dodała, że chciałaby mnie jeszcze zobaczyć w oktagonie, ale sugerowała, że może powinnam się zająć czymś innym. Sportowcom bardzo trudno jest zakończyć karierę. Zawsze wierzyłam, że znajdę ten moment i mam nadzieję, że tak będzie. Na razie o tym nie myślę.

Mateusz BorekSensacja na gali KSW. Mateusz Borek reaguje: Jestem zdziwiony

Zawodnicy w sportach walki kończą kariery, by za chwilę wracać. Tomasz Adamek wraca do ringu z nudów.

- Mi nuda nie grozi. Nie martwię się też o brak adrenaliny, bo ostatnio pochłonęły mnie rajdy samochodowe. Mam za sobą debiut rajdowy. W Drawsku zrobiłam ponad 200 kilometrów oesowych. Chciałam zobaczyć, czy to jest dla mnie i zajarałam się tym. Rajdy bardzo mnie kręcą. Mam już amatorską licencję, chcę zrobić międzynarodową. W tym roku planuję kilka startów. W przyszłości chciałabym pojechać w Rajdzie Dakar. Mam nadzieję, że znajdę środki i partnerów do globalnych sukcesów w rajdach.

W książce "Czarno na białym" dużo pisałaś o problemach w życiu prywatnym, byłym partnerze. Poukładałaś sobie już te sprawy?

- Bardzo nie lubię o tym mówić. Staram się teraz chronić tę sferę życia. Ale w książce chciałam dać ludziom autentyczność. Uważam, że prawda zawsze zwycięży i się obroni. Chciałam pokazać, że nie jestem tylko JJ z internetu czy ekranu telewizora, która gra w reklamach i ma sielankowe życie. Tak nie jest. Codzienne życie to wzloty i upadki. Czemu miałam o tym milczeć, skoro to miało duży wpływ na moje życie prywatne i zawodowe. W pierwszej książce przedstawiłam się i opowiadałam o fajnych latach, o drodze do sukcesu. W drugiej chciałam pokazać, że nie ukrywam się z nieudolnością i tym, że jestem tylko kobietą. Chciałam dostarczyć ludziom prawdę. Nie napisałam tej książki dla pieniędzy. Nawet nie wiem, jakie było za nią wynagrodzenie, bo środki trafiły na cele charytatywne.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl!

Więcej o: