Absolutne szaleństwo na gali boksu! Walki zmierzają w absurdalnym kierunku [WIDEO]

Sporty walki zmierzają w bardzo dziwnym kierunku. W Serbii zorganizowano pojedynek bokserski w... budce telefonicznej.

Podczas niedawnej gali FAME MMA 12 kibice zobaczyli bardzo nietypowe starcie. Arkadiusz Tańcula pokonał Jacka Murańskiego w tzw. "klatce rzymskiej", która miała wymiary trzy na trzy metry. Nagrania z walki stały się hitami internetu. Okazuje się, że nie tylko Polacy są tacy pomysłowi. W Serbii poszli o krok dalej i zorganizowano pojedynek w... budce telefonicznej.

Roberto Soldić i Mamed ChalidowMistrz KSW grzmi na zachowanie Soldicia. Chalidow dobity

Zobacz wideo Przerażające sceny. Lekarze pokazują zmiany w czaszce Mameda Chalidowa. "Cała szczęka jest odłamana"

Ale jako pierwsi na taki pomysł wpadli Tajowie. W Tajlandii pojedynki w budce telefonicznej odbyły się już w listopadzie, a organizowała je federacja Fight Circus.

Chalidow - SoldićZ KSW prosto do UFC?! "Zszokuje świat. Jego siła jest anormalna"

Dziwny kierunek ewolucji sportów walki dopadł także Polskę

"Pojedynki na "strzały z liścia", to niejedyna oryginalna rozrywka, jaką w ostatnich latach starają się zapewnić polskiej publiczności organizatorzy. Najpierw nowo powstała organizacja WOTORE zaczęła organizować walki na gołe pięści, bez podziału na kategorie wagowe. I - jak mówią organizatorzy - "z klimatem rodem z filmów takich jak Krwawy Sport". Potem do gry weszła Gromda, ale ona organizuje walki gołe pięści w formule bokserskiej. Jest też organizacja The War, która wyróżnia się tym, że na gołe pieści walczą u niej grupy zawodników. W ringu mieliśmy już starcia trzech na trzech, a na najbliższej gali organizatorzy zapowiadają potyczki pięciu na pięciu. Dodatkowo The War aktywizuje w swych galach środowiska kibiców. Hasła wszędzie są podobne: "iście krwawa i twarda jatka", "tu nie ma miękkiej gry", czy "witaj na wojnie". O organizacjach zajmujących się freak fightami, czyli walkami (w formule MMA, lub K1) celebrytów, youtuberów, influencerów, osób, które ze sportami walkami często nie mają nic wspólnego, wspominać nie będziemy (High League, Fame MMA). Wyścig kto bardziej zaskoczy widza, czy da mu bardziej wymyślną rozrywkę związaną z zadawaniem bólu przeciwnikowi, trwa" - pisze Kacper Sosnowski, dziennikarz Sport.pl.

Więcej o: