Nie żyje Mateusz Łazowski, zawodnik Babilon MMA - taką informację w sobotę przekazał szef organizacji, Tomasz Babiloński. Do tragedii miało dojść w Tatrach, gdzie Łazowski trenował do kolejnej walki.
Łazowski miał 35 lat. "W sobotę 13 listopada w Tatrach Wysokich doszło do śmiertelnego wypadku. Zdarzenie miało miejsce w Mnichowym Żlebie. Mężczyzna spadł w przepaść z bardzo dużej wysokości, nie miał najmniejszych szans na przeżycie - zginął na miejscu" - poinformowano na grupie "Tatromaniacy" na Facebooku jeszcze tego samego dnia. Dzień po zdarzeniu znamy więcej szczegółów tragicznych chwil w górach.
Do wypadku Łazowskiego doszło, gdy zawodnik był w drodze na Hińczową Przełęcz w rejonie Galerii Cubryńskich - na wysokości ponad 2000 m.n.p.m., niedaleko Kotła Morskiego Oka. "Jak przekazał PAP ratownik dyżurny TOPR, mężczyzna poruszał się poza oznakowanym szlakiem. O wypadku centralę TOPR powiadomili taternicy, którzy widzieli zdarzenie ze szczytu Mnicha" - czytamy w artykule na portalsamorzadowy.pl.
"Ponieważ policyjny śmigłowiec zastępujący toprowską maszynę był uszkodzony, po poszkodowanego wyruszyła piesza wyprawa z rejonu Morskiego Oka. Ciało mężczyzny zostało zniesione do Żlebu Mnichowego, a następnie przy pomocy wojskowego śmigłowca przetransportowane na dół" - dodano.
Policjanci prowadzą czynności, które mają wyjaśnić okoliczności śmiertelnego wypadku Łazowskiego.
Łazowski przygotowywał się do walki na 27. gali Babilon MMA. Miała się ona odbyć w Skierniewicach. Ostatni raz Łazowski walczył na gali Babilon MMA 24. Przegrał z Patrykiem Dubielą jednogłośną decyzją sędziów. Bilans Łazowskiego to trzy wygrane i trzy porażki. Walczył w kategorii ciężkiej. Rywalizował również w kickboxingu. Miał na swoim koncie mistrzostwo Polski w tajskim boksie. Był związany z kilkoma klubami, takimi jak Legia Fight Club, Uniq Fight Club i WCA Fight Team. Poza organizacją Babilon MMA walczył również w FEN i RWC.