Najciekawiej na jedenastej gali FAME MMA zapowiadał się pojedynek Borysa Mańkowskiego z Normanem Parke. Zawodnicy walczyli w formule bokserskiej w małych rękawicach w trakcie jednej rundy, która trwała 15 minut. "Street style dirty boxing [uliczny styl brudnego boksu] - pierwsza taka walka w Polsce" - reklamowało to starcie FAME MMA. Mańkowski miał okazję do rewanżu na Irlandczyku za porażkę na KSW 47. Wtedy Parke wygrał na punkty przez jednogłośną decyzję sędziów. Tym razem wygrał Mańkowski, który wypunktował swojego rywala, skutecznie rewanżując się za porażkę sprzed dwóch lat.
Wcześniej jednak walczył Sylwester Wardęga, którego rywalem był Danny Ferreri. Znany Youtuber nie miał wielki szans w tym pojedynku, walcząc z kontuzją kolana. Na jego głowę ciosy spadały seriami, przez co błyskawicznie na jego twarzy pojawiło się mnóstwo krwi. Wardęga wygląda, jakby walczył w amoku, nie do końca wiedząc, co dzieje się dokoła niego.
Dlatego na początku drugiej rundy, gdy Ferrari rzucił się na niego z kolejną serią ciosów, Wardęga starał się od niego uciec. Obrócił się jednak plecami, przez co sędzia chciał przerwać wymianę. Chciał, bo Wardęga się o tym nie zorientował i ... uderzył sędziego!