Najciekawiej na jedenastej gali FAME MMA zapowiadał się pojedynek Borysa Mańkowskiego z Normanem Parke. Zawodnicy walczyli w formule bokserskiej w małych rękawicach w trakcie jednej rundy, która trwała 15 minut. "Street style dirty boxing [uliczny styl brudnego boksu] - pierwsza taka walka w Polsce" - reklamowało to starcie FAME MMA. Mańkowski miał okazję do rewanżu na Irlandczyku za porażkę na KSW 47. Wtedy Parke wygrał na punkty przez jednogłośną decyzję sędziów. Tym razem wygrał Mańkowski, który wypunktował swojego rywala, skutecznie rewanżując się za porażkę sprzed dwóch lat.
Zanim jednak dojdzie do walk wieczoru, widzowie byli świadkami pojedynku między Piotrem "Szelim" Szeligą a Krzysztofem Ferencem. Dla pierwszego z nich to już trzeci pojedynek w Fame MMA - wcześniej wygrał z Krystianem Pudzianowskim, ale przegrał z Piotrem Piechowiakiem. Ferenc to trener personalny, znany z występów w jednym z telewizyjnych show.
Od początku walki przewagę miał Ferenc, jednak Szeliga jednym atakiem zakończył pojedynek. Wystarczył jeden cios, by jego rywal padł nieprzytomny, a sędzia był zmuszony przerwać walkę.