Parke pokonał Don Kasjo, ale nagle pojawili się włodarze FAME MMA! To jeszcze nie koniec

Kasjusz "Don Kasjo" Życiński przegrał jednogłośną decyzją sędziów z Normanem Parkem na gali Fame MMA 10. Włodarze federacji zapowiedzieli złożenie protestu przeciw werdyktowi.

W walce wieczoru, na zasadach boksu, gwiazda popularnego reality show "Warsaw Shore", Kasjusz "Don Kasjo" Życiński, zmierzył się z byłym zawodnikiem KSW i UFC Normanem Parke. Nagrodą za zwycięstwo w tym pojedynku była sztabka złota warta około 100 tysięcy złotych. "Don Kasjo" ma już doświadczenie w występach na galach FAME MMA. Ostatni raz stanął w oktagonie w listopadzie 2020 roku. Wtedy to zmierzył się z Marcinem Najmanem, który przegrał przez dyskwalifikację. Parke ostatni występ zaliczył natomiast w lipcu 2020 w czasie gali KSW 53. Przegrał wtedy z Mateuszem Gamrotem.

Zobacz wideo Tak Lewandowski wyrównał rekord Muellera! Cudowny gest. Do akcji wkroczyli koledzy [ELEVEN SPORTS]

Obaj zawodnicy nie szczędzili sobie obraźliwych słów i zaczepek przed walką. - Najman się przestraszył. Bał się ciebie, a ja się ciebie nie boję. Widzę, że jesteś słaby. Potrzebujesz, żebym spojrzał ci prosto w oczy? Żeby mieć potwierdzenie? Muszę ci się gapić prosto w twarz? – rzucił do rywala Parke podczas spotkania "Face2Face" po czym oblał "Don Kasjo" szklanką wody. Ten nie został Parke'owi dłużny, a obu zawodników rozdzielali ochroniarze.

Robert Lewandowski po wyrównaniu rekordu Gerda MuelleraNajbardziej tajemnicza część pracy Roberta Lewandowskiego. "Bierze się z niej 70 proc. goli"

Obaj zawodnicy w sobotę mogli w końcu wyjaśnić sobie wszystkie nieporozumienia w oktagonie. Na początku obaj zawodnicy nie dotknęli się rękawicami. Parke od początku walki dążył do skrócenia dystansu, trzymał się blisko rywala i wywierał na nim presję.  Sędzia często przerywał walkę z powodu klinczów. Końcówka pierwszej rundy należała jednak do "Don Kasjo", który zasypał rywala ciosami. Druga runda wyglądała podobnie. Parke odbierał Kasjuszowi jego największy atut, czyli zasięg ramion. Kasjusz był coraz bardziej podirytowany, ale Parke nie odchodził od swojej taktyki.

W pewnym momencie sędzia ostrzegł Parke'a, że jeśli jeszcze raz uderzy przeciwnika głową, to będzie go kosztowało punkt. Irytacja Kasjusza sięgnęła zenitu na koniec czwartej rundy. Po gongu doszło do spięcia, na skutek którego Życiński uderzył rywala po gongu. Wcześniej Parke lekko uderzył Życińskiego głową. Zrobił to ponownie w ostatniej, piątej rundzie i został mu odjęty punkt. W ostatniej rundzie oglądaliśmy więcej wymian ciosów, ale żaden nie zdołał powalić rywala na deski. Po walce obaj pięściarze podziękowali sobie za walkę.

Federacja chce złożyć protest. "Zdeklasowałem go"

Jednogłośną decyzją sędziów walkę wygrał Norman Parke. "Don Kasjo" oddał rywalowi pas mistrzowski. Federacja Fame MMA chce jednak złożyć protest przeciwko sędziom. Ogłosili do po walce właściciele federacji. Walka ma zostać ponownie przeanalizowana. – To nie jest Gromda, to jest boks – powiedział Kasjusz po walce.

"L'Equipe": Robert Lewandowski rozważa odejście z Bayernu. Sensacyjny kierunek

- Uważam, że wygrałem. Zdeklasowałem go. Sędzia i tak pobłażliwie go traktował, jest tutaj nowy u nas, więc mogliśmy dać mu fory. Od pierwszej rundy atakował głową, a sędzia odjął mu dwa punkty. W każdej rundzie został zdeklasowany, może w jednej rundzie zremisował i miał dwa punkty odjęte. Co dalej? Poczekam na werdykt i zobaczę. Lepiej ze sceny schodzić jako niepokonany, a taki się czuję. Ja nie muszę walczyć – powiedział Życiński po walce.