Co dalej z karierą Conora McGregora? "Upadek? Jaki upadek? Chyba ktoś nie oglądał jego walki"

Antoni Partum
Jedno zwycięstwo w ciągu czterech lat - tak mizernie prezentuje się bilans Conora McGregora. Gwiazdy UFC nie można jednak skreślać, bo to wciąż największe medialnie nazwisko MMA i przede wszystkim kawał zawodnika. - Upadek McGregora? Jaki upadek? Tak mogą mówić jedynie ci, którzy nie oglądali jego walki. Statystyki bywają zgubne - uważa Andrzej Janisz, dziennikarz Polskiego Radia i komentator UFC w Polsacie Sport.

Kilka dni temu Dustin Poirier znokautował Conora McGregora podczas gali UFC 257 w Abu Zabi. Dla Irlandczyka była to już piąta porażka w karierze, ale dopiero pierwsza przez nokaut. Wcześniejsze przegrane, jakie ponosił przed czasem, były spowodowane poddaniami. - Czy jestem zdziwiony kolejną porażką McGregora? Nie jestem zaskoczony wynikiem tej walki, jak i prawie każdej innej, bo MMA to najbardziej nieprzewidywalny sport na świecie, gdzie w ułamku sekundy można zmienić losy pojedynku. No i nie zapominajmy, że Dustin Poirier to fantastyczny zawodnik. Przed starciem z Irlandczykiem wygrał aż pięć z ostatnich sześciu walk, pokonując niemal same gwiazdy [Dana Hookera, Maxa Hollowaya, Eddie'ego Alvareza, Justina Gaethje'a i Anthony'ego Pettisa - red.]. Przegrał jedynie z niepokonanym Chabibem Nurmagomiedowem - mówi nam Andrzej Janisz, dziennikarz Polskiego Radia i komentator UFC w Polsacie Sport.

Zobacz wideo Hitowa walka z udziałem Jana Błachowicza. "Najlepszy rodzaj zarobkowania"

- Zdziwiło mnie tylko to, z jaką łatwością Poirier niskimi kopnięciami nękał nogę wykroczną Irlandczyka, tym samym wyraźnie go osłabiając. Tak doświadczony zawodnik jak McGregor powinien obrać lepszy plan taktyczny i przynajmniej próbować unikać tych kopnięć - analizuje Janisz.

Czy to początek końca McGregora?

Jeszcze w 2016 roku Irlandczyk był na samym szczycie. Stał się pierwszym podwójnym mistrzem UFC, rządził w dywizji piórkowej oraz lekkiej. Fakty są jednak takie, że od 2017 roku wygrał tylko jedną walkę, gdy znokautował Donalda Cerrone. Bilans jego ostatnich czterech lat wygląda mizernie. Zwycięstwo i dwie porażki (z Nurmagomiedowem i Poirierem). A właściwie to trzy porażki, bo w międzyczasie Conor zrobił skok na kasę i zmierzył się w boksie z Floydem Mayweatherem Jr., ale nie był w stanie zagrozić niepokonanemu Amerykaninowi.

- Jaki upadek? Tak mogą mówić jedynie ci, którzy nie oglądali jego walki. Statystyki bywają zgubne. Od 2017 roku Irlandczyk wygrał tylko jedno starcie, ale przecież to żaden wstyd przegrać z Chabibem, skoro 28 pozostałych rywali "Orła z Dagestanu" także przegrywało. Poirier to także ścisła czołówka wagi lekkiej. Muszę jednak zaznaczyć, że nigdy nie uważałem McGregora za najlepszego zawodnika bez podziału na kategorie. Nawet w jego złotym okresie, czyli w 2015 roku. Wtedy wyżej ceniłem umiejętności Jon Jonesa, Georgesa St-Pierre'a czy Andersona Silvy. Ale wracając do meritum: Conor to wciąż świetny, wszechstronny i bardzo silny zawodnik, którego nie można byłoby skreślać przed ewentualną trzecią walką z Poirierem. Trzecią walką, bo nie lubię określenia "trylogia", bo to nieudana kalka z angielskiego. Ich pierwsza walka odbyła się w 2014 roku, obaj byli wtedy zupełnie innymi zawodnikami. Trudno porównywać te dwa okresy - uważa Janisz.

Jaka przyszłość czeka McGregora?

John Kavanagh, trener Conora, zdradził, że Irlandczyk zaczął już "nękać władze UFC", by doprowadziły do trzeciego starcia z Porierem. McGregor mówił także, że mógłby kolejny raz zmierzyć się z Natem Diazem, bo raz wygrał, a raz przegrał starcie z weteranem UFC.  - Być może Conor odejdzie do boksu - stwierdził Kavanagh. I jest to prawdopodobny scenariusz. Chociaż Irlandczyk wciąż zalicza się do czołówki wagi lekkiej w UFC, to mistrzostwa już raczej nie zdoła odzyskać, a lepsza kasa, i to znacznie lepsza, jest w boksie.

Za galę UFC 257 McGregor ma zarobić około 15 milionów dolarów (jego ostateczna wypłata jest zależna od wyników sprzedaży PPV). Takie pieniądze mogą robić wielkie wrażenie, ale głównie na kibicach MMA. Warto przypomnieć, że za starcie bokserskie z Mayweatherem miał zgarnąć ponad sto milionów dolarów. Być może znowu się skusi na taki zabieg. Jeśli Mayweather nie zgodzi się na rewanż, a na razie wyśmiewa zaczepki Conora, to być może uda się namówić inną legendę boksu. Manny Pacquiao, choć wciąż zachwyca, to jest już u schyłku kariery, a walka z McGregorem będzie dla niego łatwa, bo zawodnik wywodzący się z MMA nie ma szans w starciu z pięściarzem na zasadach bokserskich. No i będzie się wiązała z wielkimi pieniędzmi.

Bartosz Salamon podczas meczu na stadionie Olimpico w Rzymie w 2018 roku (fot. Shutterstock)Był w Milanie, obserwowała go Barcelona, a teraz debiutuje w ekstraklasie. Transfer roku?

McGregor to jedyny zawodnik MMA, który może generować takie pieniądze. Dlaczego? Chodzi o jego rozpoznawalność. Wystarczy spojrzeć na social media, gdzie na Instagramie Irlandczyka obserwuje 39 milionów kibiców, czyli niemal dwa razy więcej niż profil UFC. No i najważniejsze: zawodnik ma tego świadomość, więc rzuca wyzwania na prawo i na lewo. 

- Nie zgodzę się, że McGregor przerósł UFC. Okej, Irlandczyk wprowadził UFC na wyższy poziom medialny, ale i bez amerykańskiej federacji nie byłoby aż takiego sukcesu McGregora. Zachowując proporcję, McGregor był dla UFC tym, kim dla KSW był Mariusz Pudzianowski. Niedzielni kibice, słysząc "McGregor" mówili: "aaa to ten, co tak pięknie znokautował rywala?", "to taki Irlandczyk, co tak obraża przeciwników?", "kojarzę go, on ma chyba własną whiskey?". McGregor sprawia, że nawet ci, którzy nie interesują się sportami walki, dowiedzieli się, że istnieje takie coś jak UFC. I chętnie włączą telewizor, by zobaczyć w akcji wytatuowanego Irlandczyka - uważa Andrzej Janisz.

Czy McGregor się wciąż szczypie?

- Kto wszedł na szczyt sztuk walki w ten sposób? Nikt z Irlandii. I zdołał zrobić to tak szybko? Nikt. Nigdy nie zapomnę, ile mnie to kosztowało poświęceń i wyrzeczeń. Nie zapomnę, skąd jestem. Nigdy, przenigdy nie zapomnę trudnych czasów. Muszę się tak szczypać, bo jestem otoczony luksusem. Ale to luksus zbudowany na wyrzeczeniach - tłumaczył kilka lat temu Conor "Guardianowi".

Ale chyba przestał się szczypać. W ostatnim czasie zarzucano McGregorowi, że wielkie pieniądze i szum medialny sprawiły, że Irlandczyk się trochę "odkleił". Więcej niż o sporcie, pisało się o jego rozróbach w barach czy oskarżeniach o molestowanie.

- Pojawiają się teorie, że sukces medialny i finansowy zniszczył McGregora, ale żaden z tych "dziennikarzy", którzy o tym piszą, nie jest w głowie Conora, więc mi również trudno zgadywać: co nim kieruje. Nie wykluczam, że większość tych medialnych skandali to również część promocji, wedle zasady "nieważne co piszą, byleby pisali". McGregor zna się na marketingu jak mało kto - podsumował Janisz. 

Martin Lewandowski i Artur SzpilkaTo już pewne! Artur Szpilka zmienia dyscyplinę. "Jesteśmy zainteresowani"