Marcin Różalski wraca mimo problemów ze zdrowiem "To są jakieś zwyrodnienia"

Marcin Różalski na ostatniej prostej przed walką na gołe pięści, która odbędzie się w piątek, 23 października. W rozmowie z dziennikarzami zdradził, dlaczego odnosi częstsze kontuzje oraz jak przygotowuje się do najbliższego starcia. Początek gali o godz. 20:00

Marcin Różalski wystąpi na najbliższej gali Genesis organizowanej przez właściciela KSW Macieja Kawulskiego, w której walki odbywają się na gołe pięści. W swoim pierwszym starciu w nowej formie znany Różal zmierzy się z legendą UFC, Joshem Barnettem. W trakcie ważenia 42-latka zapytano, jak wiek wpływa na kontuzje. 

Zobacz wideo Kulisy walki Mateusza Masternaka. "Zawsze go proszę, by walczył w miarę bezpiecznie"

- Pojawiają się jakieś dolegliwości. W tym okresie przygotowań pewne rzeczy się pojawiły i burzyły mój spokój, ale wyhamowując piętą patrzę w pesel i to normalne, że będzie coś takiego powstawało. To nie są takie kontuzje, że mam siniaka czy zbicie i to zaraz zniknie. To są jakieś zwyrodnienia, z którymi nauczyłem się żyć - powiedział Marcin Różalski

Marcin Różalski zmierzy się w walce na gołe pięści. 

Marcin Różalski wraca do pod skrzydła właścicieli KSW po trzech latach abstynencji od mieszanych sztuk walki. Po wygranej z Fernando Rodriguesem w 2017 roku 42-latek stoczył jedynie jedną walkę na zasadach K-1. Jego przeciwnik, Josh Barnett jest z kolei byłym mistrzem UFC w wadze ciężkiej z bilansem 35 wygranych i ośmiu przegranych. W trakcie konferencji dziennikarze zwrócili uwagę Polaka na różnice wagową między zawodnikami. 

- Dzisiaj rano na oficjalnym ważeniu miałem 105,2 na czczo, a mój przeciwnik miał 113,5 lub 112,5 kilogramów, a druga sprawa, jak to mówią psy na wiek się nie gryzą. Także w tej kategorii waga nie ma dużego znaczenia, bo tu będą pracowały głównie piąchy. Będzie oczywiście klincz, można umęczyć przeciwnika. Ale trzeba się liczyć z tym, że to już jest miejsce, żeby włożyć łokcia - powiedział Marcin Różalski.

- Czuję to, co przed każdą walką. Nie ma jakiegoś "WOW" i uczucia, którego nie doznałem przez tyle lat trenowania, startów i rywalizacji. I to chyba jest dobre, bo nic nowego mi nie jest potrzebne. Jest na tyle wszystkiego w zanadrzu, że wystarczy - dodał.

Marcin Różalski przez trzy lata nie walczył na zasadach MMA. Jak sam przyznał, w najbliższej walce nie powinno się go stawiać w roli faworyta ze względu na to, że przeciwnik jest lepszy w grapplingu. Sam przygotowuje się do starcia, jak do każdego innego, nie robiąc wyjątków.

- Nie mam żadnych specjalnych rytuałów. Staram się nie zmieniać niczego, co działa, bo nie można ulepszać niczego, co jest sprawdzone, co jest dobre. Na pewno nie pójdę najeść się golonki z piwem, normalna kolacja, normalne śniadanie, aby mieć wszystko poukładane, żeby wieczorem być w optymalnej formie - zakończył.