26-letni wrestler nie żyje. Upadł na matę po otrzymaniu dwóch ciosów w klatkę piersiową

Luis Ángel Salazar, 26-letni meksykański wrestler, zmarł na atak serca po walce, którą stoczył w miniony weekend.

Do zdarzenia doszło w San Juan Pantitlán Arena, w Nezahualcóyotl, miasteczku oddalonym o kilka kilometrów od stolicy kraju. Luis Ángel Salazar upadł na matę po tym, jak otrzymał dwa ciosy w klatkę piersiową oraz został kopnięty przez przeciwnika. 

Zobacz wideo Prezes Lecha: To transferowy rekord ekstraklasy, ale mieliśmy wyższe oferty [SEKCJA PIŁKARSKA #67]

26-latek został przewieziony do szpitala. Według raportów medycznych, gdy Salazar przyjechał do placówki, jeszcze żył. Do zgonu miało dojść kilka minut później, a jego główną przyczyną był atak serca. 

Śmierć Salazara jest kolejnym, fatalnym wydarzeniem dla meksykańskiego wrestlingu. W wigilię zawodnik o pseudonimie "Mr. Niebla" zmarł z powodu infekcji krwi. Kilka dni później "La Parka" stracił życie po tym, jak doznał ciężkiego urazu głowy i kręgosłupa po skoku z ringu. We wrześniu zawodnik o ksywce "Taboo" zmarł z powodu zakrzepicy płuc.

Śmierć Salazara wstrząsnęła wrestlingowym środowiskiem. Zawodnicy dyskutują na temat zasad bezpieczeństwa sportu oraz szkoleń dla zawodników i sędziów w tym zakresie. "Wchodząc na ring, zawsze ryzykujemy życiem. Rzucamy monetę w powietrze. Niestety, dziś wieczorem młody człowiek oddał swoje życie. Chociaż nie znałem go osobiście, wiem, że był kimś, kogo wielu szanowało" - napisał znany prezenter i zawodnik, Ricardo Rodriguez.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Czytaj też: