Mamed Chalidow zaskoczył po sensacyjnej wygranej na KSW. Powiedział, co zmienił w ostatnim czasie

Mamed Chalidow w spektakularny sposób znokautował Scotta Askhama na gali KSW 55 i wygrał walkę po swoim powrocie do federacji. - To była walka dla mnie, czułem, że daję radę. Dziękuję tym, którzy we mnie wierzyli. Mówiłem przed walką, że stać mnie na więcej i przez ostatnie lata nie byłem sobą - mówił zawodnik po zwycięstwie na gali w łódzkiej Wytwórni.

Mamed Chalidow wygrał walkę ze Scottem Askhamem podczas KSW 55 po spektakularnym nokaucie. 40-latek wrócił po porażce z tym samym przeciwnikiem podczas 52. gali z września 2019 roku. - Nie spodziewałem się, że to się tak skończy. Robiłem różne rzeczy na treningu, niekonwencjonalne rzeczy - zmienianie pozycji, podskakiwanie, ciężka praca na nogach, żeby w walce być na nich lekkim, bo to mój atut. Modliłem się i prosiłem Boga, żeby to była walka w moim stylu. Nie mogłem sobie jej lepiej wymarzyć - opisywał Chalidow dla inthecage.pl

Zobacz wideo Janikowski: Najbardziej boli mnie przegrana z Szymonem Kołeckim

Chalidow: Przez ostatnie lata nie byłem sobą

- To była walka dla mnie, czułem, że daję radę. Dziękuję tym, którzy we mnie wierzyli. Mówiłem przed walką, że stać mnie na więcej i przez ostatnie lata nie byłem sobą. Uspokoiłem się, poukładałem wszystko w głowie i zmieniłem dużo na treningach. Zamiast dwóch jednostek wydolnościowych robiłem cztery, aż umierałem. To wszystko złączyło się w jedno i dało rezultat - stwierdził Mamed Chalidow.

- Przed pierwszą walką nie byłem tak przygotowany przez głowę. Nie byłem w stanie rozpędzić się w trakcie walki, bo zatrzymywała mnie walka ze samym sobą, a nie przeciwnikiem. Trudno to zrozumieć, ale bywają chwilę w trakcie walki, gdy nie wiesz, gdzie jesteś i nie widzisz rywala. Dziś wszystko było jednak w porządku. Byłem skoncentrowany i kontrolowałem każdy jego ruch - ocenił po sobotniej gali w Łodzi

 

Chalidow odniósł się także do możliwej kolejnej walki ze Scottem. - Jeśli Scott poprosi mnie o trzecią walkę, to dam mu trylogię. Najpierw on prosił mnie o pierwszą walkę, później gdyby on nie przystał na moją prośbę, to nie byłoby dzisiejszego rewanżu. On jest świetnym zawodnikiem, szanuję go i jestem szczęśliwy, że mogłem z nim zawalczyć - wskazał. Został także zapytany o swoją przyszłość w galach KSW. - Pojawiają się nowe gwiazdy i one będą powstawać dalej. Nie zabierajcie nam tego, jeszcze chcemy powalczyć - śmiał się zawodnik. - Będę walczył do momentu, gdy będę się jeszcze dobrze czuł - dodał.

Przeczytaj także: