Mamed Chalidow: Policja wjechała do mojego domu. Ktoś chciał mi wmówić, że jestem bandytą

- Największe życiowe rozczarowanie? Policja, która wjechała do mnie do domu. Najbardziej było to dotkliwe dla mojej rodziny. Ja też byłem rozczarowany - w rozmowie z "Super Expressem" przyznał Mamed Chalidow. 40-latek wspomniał w ten sposób o interwencji policji, do jakiej doszło w jego domu w ubiegłym roku.

W czerwcu ubiegłego roku Mamed Chalidow został zatrzymany przez Biuro Operacji Antyterrorystycznych. Zawodnik MMA przebywał na Warmii i Mazurach, a do zatrzymania doszło na zlecenie prokuratora Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Sprawa dotyczy paserstwa luksusowych aut.

Zobacz wideo Policjanci zatrzymali podejrzanych w sprawie paserstwa luksusowych samochodów

Chalidow opowiedział o ubiegłorocznym zatrzymaniu. "Największe życiowe rozczarowanie"

Zawodnikowi postawiono łącznie 11 zarzutów. Prokuratura zawnioskowała wówczas o przewiezienie go do aresztu, ale sąd odrzucił ten wniosek. Teraz Chalidow wrócił do tamtych wydarzeń, opowiadając o nich w rozmowie z "Super Expressem". - Największe życiowe rozczarowanie? Policja, która wjechała do mnie do domu. Najbardziej było to dotkliwe dla mojej rodziny. Ja też byłem rozczarowany - powiedział 40-latek. - Płaciłem potężne podatki, ciężko pracowałem. A ktoś chciał mi wmówić, że jestem bandytą. To było dla mnie najgorsze - dodał.

- Całe życie ciężko pracowałem na sukces. A tu w domu policja, prokurator. Dla jakiejś głupoty, którą chcieli mi przykleić, wyłącznie z chęci zrobienia kariery - zakończył Chalidow.

Zawodnik urodzony w Groznym ostatnio ma trudny okres nie tylko przez problemy z prawem. W KSW też nie idzie mu zbyt dobrze - przegrał bowiem trzy ostatnie walki. Najbliższy pojedynek 40-latek ma stoczyć jesienią.

Przeczytaj także:

Więcej o: