Z czoła Mańkowskiego lała się krew! "Powinien być rewanż". Borek skomentował

Krew lała się z czoła Borysa Mańkowskiego, jednak do końca twardo walczył o swoje. Ostatecznie dało mu to zwycięstwo na punkty z Marcinem Wrzoskiem.

Gala KSW 53 jest zupełnie inna, niż pierwotnie planowali organizatorzy, bo nie w Atlas Arenie w Łodzi, a w studiu telewizyjnym. Ogląda ją na żywo tylko 150 osób. Wszystko przez pandemię koronawirusa. Szczególnie ciekawie zapowiadają się walka wieczoru pomiędzy Mateuszem Gamrotem i Normanem Parkem.

Zobacz wideo Kulisy walki Mateusza Masternaka. "Zawsze go proszę, by walczył w miarę bezpiecznie"

Od początku pierwszej rundy rozpoczęła się potężna bijatyka pomiędzy Mańkowskim a Wrzoskiem. Szybko obydwaj przeszli jednak do klinczu. Na początku drugiej rundy pojawiło się mnóstwo krwi na głowie Mańkowskiego po szalonej wymianie ciosów. Pod koniec drugiego starcia było widać ogromne zmęczenie po zawodnikach.

W trzeciej rundzie Mańkowski próbował wykończyć rywala, szukając dobrej pozycji do wykończenia Wrzoska. Jego rywal bardzo mądrze się bronił, unikając kolejnych ciosów. O losach pojedynku decydować musieli sędziowie, którzy przyznali zwycięstwo Mańkowskiemu.

- Powinien być rewanż. Borys o tym wie. Jego narożnik krzyczał, że to ja byłem zmęczony, ale on wie, że był bardziej zmęczony - mówił po walce Wrzosek. Z kolei Mateusz Borek napisał, że Twitterze, że była to świetna walka.

Przeczytaj także:

Więcej o: