Szeliga o sensacyjnym triumfie nad Pudzianowskim. "Pociągnął z chłopem solówę"

Piotr Szeliga pokonał Krystiana Pudzianowskiego na gali FEN 28. - Ta walka wyglądała, jakbym wyszedł z ulicy i pociągnął z chłopem solówę - stwierdził dla mma.pl po pojedynku były hokeista. Potwierdził, że chce pozostać w świecie sportów walki i czeka na rozmowy o kolejnych galach.

Były hokeista Piotr Szeliga niespodziewanie pokonał Krystiana Pudzianowskiego na FEN 28. "Pudzian" nie miał sił wyjść do trzeciej rundy. Wcześniej kilka ciosów Szeligi doszło do głowy rywala. Pod koniec Pudzianowski pozostał totalnie bez sił, wyłącznie zbierał ciosy z opuszczonymi rękoma, po chwili zasłaniając się za gardą pod siatką. Po przerwie nie wrócił już do ringu, a Szeligę ogłoszono zwycięzcą walki. Pudzianowski po walce został odwieziony do szpitala

Zobacz wideo Fortuna - Hoffenheim 2:2. Skrót meczu [ELEVEN SPORTS]

Szeliga o walce: "Jakbym wyszedł z ulicy i pociągnął z chłopem solówę"

Po walce Szeliga mówił, że od początku wierzył w siebie przed pojedynkiem. - Wiedziałem, że ten pojedynek jest wygrany, kiedy wszedłem do klatki. Musiałby mi urwać głowę, udusić albo zabić, żebym przestał walczyć. Nie da się z byle powodu stać się fighterem, albo się z tym rodzisz, albo dochodzisz do tego w życiu - mówił po walce dla mma.pl

 

- Chciałem zrobić show, ale takie powściągliwe. Założyłem maskę z "La casa de papel", wszedłem do klatki i nie patrzyłem na niego, jak na Pudzianowskiego, tylko innego gościa z ulicy - powiedział Szeliga.

Potwierdził, że ma w planach kolejne walki. - Chciałem ogólnie wejść w ten świat, nie chcę, żeby to był mój pierwszy i ostatni pojedynek. Też ten Piotrek Szeliga, którego pokazałem z "Pudzianem", nie był tym właściwym. W 10 dni nie mogłem wytrenować niczego, to było tak, jakbym wyszedł z ulicy i pociągnął z chłopem solówę. Teraz cieszę się zwycięstwem, ale przyjdą włodarze z FAME, będziemy rozmawiać. Przyjdą z KSW, będziemy rozmawiać - zapewniał. 

Przeczytaj także: