Marcin Najman nie ma już złudzeń! Jasna deklaracja po kolejnej wstydliwej porażce

- Powoli będę się z wami żegnał - powiedział Marcin Najman po porażce na gali Fame MMA 6. 41-latek w sobotę przegrał już w pierwszej rundzie starcia z Piotrem Piechowiakiem.

Taka walka Marcina Najmana w federacji Fame MMA, stworzonej dla walk celebrytów, musiała nadejść. 41-latek na poprzedniej gali, walcząc z amatorem, zdołał jeszcze co prawda wygrać, ale w sobotę, również w starciu z zawodnikiem amatorskim, ale zdecydowanie lepiej przygotowanym, nie miał już żadnych szans.

Były pięściarz starcie zaczął od kilku mocnych ciosów, ale na tym się skończyło. Piechowiak bardzo szybko zdołał powalić Najmana na deski, po czym rzucił się na niego we wściekłym ataku. "Bestia" bezlitośnie okładała doświadczonego rywala, a po serii mocnych uderzeń sędzia zdecydował się na przerwanie walki.

MMA czeka największy kryzys w historii. Kawulski: Czeka nas wojna

Zobacz wideo

Marcin Najman zrezygnowany po porażce. "Myślę, że będę się z wami żegnał"

Wiele osób już przed pierwszą walką w federacji Fame MMA zapowiadało, że porażka z jednym z amatorów w niej walczących będzie dla Najmana końcem kariery. O ile kilka miesięcy temu udało się mu wygrać, o tyle w sobotę został zdetronizowany. Być może dlatego zapowiedział nadchodzące pożegnanie się ze sportem, najpierw oceniając jednak przebieg walki. - Silny chłopak [o rywalu - red.]. Nie udało mi się go zastopować. Najpierw przy siatce udało mi się wybronić, ale później tym pędem mnie przewrócił i ciężko było mi coś zrobić, ponieważ ja niezbyt dobrze czuję się w technikach parterowych - powiedział Najman tuż po zakończeniu gali.

I dodał: Nikt nie zakładał, że ta walka skończy się na punkty. Ale później Piotrek wszedł swoją serią i tyle. Później 41-latek zapowiedział odejście z Fame MMA. - Powoli będę się z wami żegnał. Piotrkowi życzę wszystkiego dobrego. Niech mu się wiedzie jak najlepiej - przyznał. Po chwili dodał jednak, że ostatniej, pożegnalnej walki nie wyklucza. - Jeżeli zrobicie mi ładne pożegnanie, to być może jeszcze raz się skuszę. Tylko trzeba odpowiednio dopasować rywala, żeby nie był tak silny jak ten "Bestia".