Zhang była faworytką tej potyczki. Zawodniczka o pseudonimie "Magnum" zwykle zmiatała z ringu swe rywalki szybko. Ostatnią - Jessicę Andrade znokautowała w 42 sekundy. Z 21 do tej pory stoczonych pojedynków w MMA w pierwszej odsłonie zakończyła aż 11 z nich.
Zhang jednak nie zaskoczyła Joanny Jędrzejczyk.W pierwszej rundzie Polka zadała rywalce kilka ciosów, ale żaden z nich nie był na tyle mocny, by zakończyć walkę przed czasem. W drugiej rundzie Jędrzejczyk zbudowała tak dużą przewagę, iż wydawało się, że jej zwycięstwo jest kwestią kilkudziesięciu sekund. Na przerwę to Chinka schodziła w gorszym stanie. Jej trener wziął ją bowiem na ręce i sam doniósł do narożnika. Na tym dominacja się jednak skończyła. Chinka w kolejnych odsłonach walki zyskiwała przewagę i bezlitośnie obijała twarz Jędrzejczyk. Do nokautu co prawda nie doprowadziła, ale zadała wystarczającą liczbę ciosów, by wygrać na punkty. I wystarczającą, by poobijać twarz polskiej zawodniczki.
Mimo porażki i bolesnych krwiaków na twarzy i głowie, Jędrzejczyk po walce przyznała, że jest z siebie zadowolona. - Jestem dumna z siebie i swojego teamu. Dziękuję moim bliskim - w tym tacie i siostrze - za to, że byli tu dziś ze mną. Pozostanę mistrzynią bez względu na to, czy mam, czy też nie mam pasa - powiedziała Polka, cytowana przez portal sport.interia.pl. - Od trzeciej rundy walczyłam z olbrzymim guzem na czole, który bardzo mi dokuczał. Głowa też od tamtej pory nie mogła złapać równowagi. Ale taki jest nasz sport, gratuluję Weili, bo jest wielka. Ja byłam na nią dziś gotowa i cieszę się, że stworzyłyśmy wspaniałe widowisko - dodała, opisując przebieg walki.