Sport.pl

Co dalej z Conorem McGregorem? Może odejść z UFC i zrobić wielki skok na kasę

Ponad trzy lata Connor McGregor (22-4, 19 KO, 1 SUB) czekał na kolejną wygraną. W nocy z soboty na niedzielę pokonał Donalda Cerrone (36-14, 10 KO, 17 SUB) w zaledwie 40 sekund i znów wrócił do elity UFC. Jaka przyszłość czeka Irlandczyka i czy ma jeszcze szanse wrócić na sam szczyt?

Instynkt wojownika, kapitalna kontrola dystansu, niebywała szybkość, chirurgiczna precyzja i zabójcza siła ciosów - to właśnie te elementy złożyły się na efektowną wygraną Connora McGregora. Irlandczyk był zdecydowanym faworytem bukmacherów, ale nie brakowało głosów tonujących entuzjazm. W końcu poprzednia wygrana McGregora miała miejsce w listopadzie 2016 roku, kiedy pokonując Eddiego Alvareza, zdobył mistrzostwo w kategorii lekkiej. To był jego drugi pas, bo wcześniej - po zaledwie 13 sekundowym starciu - został najlepszym zawodnikiem dywizji piórkowej. Nikt wcześniej nie był jednocześnie mistrzem dwóch kategorii wagowych. Wtedy McGregor był na szczycie. Zarówno sportowym, jak i marketingowym.

- Kto wszedł na szczyt sztuk walki w ten sposób? Nikt z Irlandii. I zrobić to tak szybko? Nigdy nie zapomnę, ile mnie to kosztowało poświęceń i wyrzeczeń. Nie zapomnę, skąd jestem. Nigdy, przenigdy nie zapomnę trudnych czasów. Muszę się tak szczypać, bo jestem otoczony luksusem. Ale to luksus zbudowany na wyrzeczeniach – tłumaczył Guardianowi.

Jego historia to gotowy materiał na książkę, film już jest nakręcony i można go zobaczyć na Netfliksie. Kilka lat przed angażem w UFC (debiutował w 2013 roku) McGregor był łysym i pryszczatym Irlandczykiem, który zapowiadał, że podbije światowe MMA. Ale nikt go poważnie nie traktował. W końcu treningi łączył z pracą hydraulika. Ba, nawet jak przygotowywał się do pierwszej walki o pas z Aldo, też nie dawano mu większych szans. Mówiło się, że McGregor szuka rozgłosu przez wulgarne zaczepki, ale w oktagonie szybko zostanie poddany weryfikacji.

W grudniu 2015 roku przed walką o pas z Jose Aldo zapowiadał, że po nokaucie przeciągnie jego zwłoki ulicami Rio de Janeiro, a potem wygrał pojedynek w... 13 sekund. Wystarczył jeden cios. Później widowiskowy styl bijatyki i tzw. trash-talk, sprawił, że stał się medialną bestią. Potrafił sobie "wyszczekać" walkę z Floydem Mayweatherem Jr. (50-0), jednym z najlepszych pięściarzy świata.

McGregor przerósł medialnie UFC. Spójrzmy nawet na social media, gdzie na Instagramie Irlandczyka obserwuje 34 miliony widzów, czyli niemal dwa razy więcej niż profil UFC. Zawodnik miał tego świadomość, więc rzucił wyzwanie Mayweatherowi.

Pojedynek wirtuoza boksu z najsłynniejszym zawodnikiem mieszanych sztuk walk budził kontrowersje. Zarzucono, że ta walka nie ma sensu pod względem sportowym, a całe przedsięwzięcie było jedynie nastawione na gigantyczny finansowy zysk. I trudno było się z tym nie zgodzić.

Spekuluje się, że Floyd Mayweather Jr. zarobił na tym pojedynku nawet 260 milionów dolarów, czyli najwięcej w historii sportów walki. Gaża Irlandczyka miała być o jakieś 100-150 mln dolarów mniejsza. Dla porównania: w ten weekend McGregor zarobił zaledwie trzy miliony dolarów.

Walka z Amerykaninem trwała aż dziesięć rund, ale trudno nie oprzeć się wrażenie, że taki był po prostu rozpisany scenariusz tego starcia. Po porażce z Mayweatherem Irlandczyk się pogubił. Zamiast skupić się na sporcie, to zaczął prowadzić coraz bardziej hulaszczy tryb życia. Topił się w luksusach i jeszcze tym szpanował. W tym czasie konkurencja nie spała.

Promując galę UFC 229, gdzie jego rywalem był niepokonany Chabib Nurmagomiedow (wówczas 27-0), Irlandczyk wywoływał skandal za skandalem. Część kibiców i ekspertów myślała, że to zwykłe show, mające na celu promocje walki, ale żarty się skończyły, gdy w garażu Barclays Center McGregor i jego ekipa zaatakowali bus przewożący zawodników UFC wracających ze spotkania z dziennikarzami. W kierunku pojazdu poleciały wózki czy barierki. Dwie osoby – w wyniku rozbitych szyb pojazdu - zostały ranne, a nawet jedna wypadła z gali.

W oktagonie Mcgregor, mimo szumnych zapowiedzi, został jednak zdeklasowany przez Chabiba. Przegrał w każdym elemencie walki, nawet w stójce, choć boks miał przemawiać akurat za Irlandczykiem. Po przegranej znowu było głośniej o bójkach z kibicami czy o oskarżeniach o molestowanie.

McGregor nawet ogłosił, że zakończył karierę, ale potem ją wznowił i efektownie (w wadze półśredniej!) pokonał Donalda Cerrone, czym znowu rozpalił wyobraźnie kibiców.

Co teraz czeka McGregora?

- Jest kilku rywali, z którymi chce się zmierzyć. Chciałbym walki z Jorge Masvidalem. Chciałbym zobaczyć go na wadze, bo ciągle powtarzają, że jest zbyt duży dla mnie. Pozwólcie, żebym rzucił okiem. Jak najbardziej jest w kręgu zainteresowań. Chciałbym tytułu w wadze półśredniej, gdzie mistrzem jest  Kamaru Usman. Mogę też się zmierzyć z Tonym Fergusonem, jeśli pokona Chabiba. Potencjalnym rywalem jest też Justin Gaethje czy Max Holloway. Dla mnie liczy się teraz aktywność - oświadczył Irlandczyk.

Dana White, szef UFC, już zapowiadał, że nie widzi McGregora w wadze półśredniej, tylko lekkiej. Dlatego najprawdopodobniejszy scenariusz, to walka z wygranym starcia Nurmagomiedow – Ferguson.

Tyle tylko, że (jeśli obejdzie się bez niespodzianki), to niepokonany Nurmagomiedow będzie faworytem rewanżu, co ewidentnie pokazała ich pierwsza walka. Ale nawet jeśli dojdzie do rewanżu, a McGregor go przegra, to wciąż będzie miał okazję zarabiać wielkie pieniądze. Ale pewnie już nie w klatce, a w ringu. Może znowu uda mu się namówić jakiegoś pięściarza na wielki skok na kasę?

Wyniki gali UFC 246:

Karta główna:

  • 170 lb: Conor McGregor (22-4, 19 KO, 1 SUB) pokonał przez TKO w pierwszej rundzie Donalda Cerrone (36-14, 10 KO, 17 SUB)
  • 135 lb: Holly Holm (13-5, 8 KO) pokonała jednogłośnie na punkty (2x 30:27, 29:28) Raquel Pennington (10-8, 1 KO, 3 SUB)
  • 265 lb: Aleksei Oleinik (58-13-1, 8 KO, 46 SUB) pokonał przez poddanie (balacha) w drugiej rundzie Maurice'a Greene'a (8-4, 2 KO, 4 SUB)
  • 135 lb: Brian Kelleher (20-10, 7 KO, 9 SUB) pokonał przez poddanie (gilotyna) w pierwszej rundzie Ode'ego Osbourne'a (8-3, 1 NC, 3 KO, 4 SUB)
  • 155 lb: Carlos Diego Ferreira (17-2, 3 KO, 7 SUB) pokonał przez poddanie (duszenie zza pleców) w drugiej rundzie Anthony'ego Pettisa (22-10, 11 KO, 7 SUB)
Więcej o:
Komentarze (6)
Co dalej z Conorem McGregorem? Może odejść z UFC i zrobić wielki skok na kasę
Zaloguj się
  • lassaros

    Oceniono 1 raz -1

    Po 1 - nie Chabib, tylko Khabib.
    Po 2 - Conor z Khabibem rewanż już miał, ewentualny 3 pojedynek jest póki co bardzo odległą perspektywą. I nie jest tak, że Khabib zdeklasował Conora również w stójce. Khabib po prostu nie pozwolił McGregorowi na narzucenie tego stylu. Utrzymywał dystans w stójce, po czym rzucał się na Irlandczyka i sprowadzał go do parteru gdy tylko mógł. A w parterze nie ma na mocnych na zawodnika z Dagestanu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX