Boks. Artur Szpilka: Było mi bardzo szkoda Tomasza Adamka

- Czemu Tomek Adamek przegrał? Myślę, że przede wszystkim chodzi o wagę. Przecież Miller ważył ponad 140 kg, czyli niemal o 40 kg więcej niż Tomek. To gigantyczna dysproporcja. Ale choć Amerykanin ma brzuszek, to ma naprawdę szybkie ręce. Powiem szczerze naprawdę było mi bardzo szkoda Tomka - mówi nam Artur Szpilka.

Sensacji nie było. Tomasz Adamek (53-6,31 KO) przegrał przez nokaut z Jarrelem Millerem (22-0-1, 19 KO) na gali w Chicago. Sędzia musiał przerwać pojedynek już w drugiej rundzie. O walce Adamka, a także o gali KSW 45 porozmawialiśmy z Arturem Szpilką, który był obecny na gali w Wembley.

Antoni Partum: Widziałem ciebie pod klatką i nie mogłeś usiedzieć w miejscu. Aż tak przeżywałeś galę KSW?
Artur Szpilka: -
Gala była fajna, ale głównie emocjonowałem się podczas walki Michała Materli z Damianem Janikowskim.Jestem szczęśliwy, bo kibicowałem Michałowi. Wiem, jak bardzo poświęcał się na treningach. Jak znokautował Damiana, to ja też odczułem ulgę. Dużą ulgę.

Na co dzień trenujesz z Janikowskim w warszawskim WCA, a Materla to zawodnik ze Szczecina. Damian nie był trochę zły, że ostentacyjnie wspierasz jego przeciwnika?
- Bardzo lubię Damiana, ale Michał to mój przyjaciel od wielu, wielu lat. I zanim się dowiedziałem, że będą razem walczyć, to już powiedziałem Damianowi, że gdyby się kiedyś razem zmierzyli, to będę trzymał kciuki za Michała.

Kilka godzin po gali KSW walczył Tomasz Adamek. Oglądałeś jego pojedynek?
- Na żywo nie, ale rano obejrzałem powtórkę.

Jesteś zdziwiony jej przebiegiem?
- Nie ukrywam tego, że naprawdę wierzyłem w wygraną Tomka. Czuję się zawiedziony.
-A czemu przegrał? Myślę, że przede wszystkim chodzi o wagę. Przecież Miller ważył ponad 140 kg, czyli niemal o 40 kg więcej niż Tomek. To gigantyczna dysproporcja. Ale choć Amerykanin ma brzuszek, to ma naprawdę szybkie ręce. Powiem szczerze naprawdę było mi bardzo szkoda Tomka.

Czy obóz Adamka popełnił błąd, że przyjął propozycję Millera?
-
Nie wypada mi się wypowiadać na ten temat. Nie jestem od tego, aby mówić co, kto powinien robić. Na pewno rozumiem ambicje Tomka, bo to sportowiec z krwi i kości. I nie można się dziwić, że chciał się z nim sprawdzić.

Ty też miałeś walczyć z Millerem, ale jednak nie skorzystałeś z tej propozycji.
- Dostałem ofertę, ale odrzuciłem ją. To nie jest dobry czas na taką walkę. Byłaby to bardzo ciężka wojna dla mnie w tym momencie. Zanim będę mierzył się z zawodnikami tej klasy, potrzebuje jeszcze dwóch pojedynków.

Już w listopadzie zmierzysz się z Mariuszem Wachem. To też nie jest łatwy rywal.
-
Zarówno dla mnie jak i dla Mariusza będzie to walka z serii "o być albo nie być" w poważnym boksie. Moja ewentualna porażka sprawi, że na dobre pożegnam się z marzeniami o podboju wagi ciężkiej, ale jeśli wygram, to wrócę do czołówki.

Przygotowujesz się do walki z Andrzejem Gmitrukiem, byłym trenerem Wacha. Jak duży ma to wpływ na ten pojedynek?
- Andrzej to świetny szkoleniowiec, bo on ma oczy dookoła głowy. Kapitalnie czyta i analizuje boks. Ale pamiętaj, że możesz mieć plan na walkę i ściśle określoną taktykę, ale potem wchodzisz do ringu i okazuje się, że pojedynek wygląda zupełnie inaczej. Plany, taktyka to jedno, a rzeczywistość to drugie. Choć są walki, kiedy możesz swój game plan zrealizować w stu procentach.

Jeśli przegrasz z Wachem, to trafisz do KSW?
- Mam ambitne plany. Ale wiem, że walka z Mariuszem będzie bardzo ciężka. Na razie jednak skupiam się w pełni na boksie. Głęboko wierzę, że mogę jeszcze coś w nim osiągnąć wielkiego. A czy kiedyś zadebiutuje w MMA? Może kiedyś spróbuję tego, ale teraz myślę tylko o Wachu.

***

Boks. Artur Szpilka potwierdza pojedynek z Mariuszem Wachem. "To będzie walka o być, albo nie być" [ROZMOWA]

Maciej Kawulski, właściciel KSW: Nie myślę o sprzedaży KSW, ale poszukujemy inwestorów [ROZMOWA]