KSW 45. Janikowski przegrał, ale nie stracił w oczach kibiców. Popek powinien darować sobie MMA, a puchar KSW wylądował w... muszli klozetowej

Żaden sympatyk sportów walki nie mógł odpuścić sobie gali KSW 45 na Wembley, bo zapowiadała się bardzo ciekawie. I choć walki były pełne kontrowersji, nokautów i nieoczekiwanych zwrotów akcji, to kibice mają prawa odczuwać niedosyt. - Miało być kozacko, ale w sumie to się zawiodłem - można było usłyszeć od kibiców wychodzących z hali.

Po trzech latach KSW wróciło do Londynu, była to trzecia zagraniczna gala w historii polskiej federacji. - Gala „The return to Wembley” była kierowana dla Polaków mieszkających na Wyspach, ale nie tylko. Anglia i Irlandia to miejsca, które chętnie odwiedzamy, bo są zamieszkałe przez wielu Polaków. Na karcie walk sobotniej gali było aż pięciu Anglików [Philip De Fries, Alfie Davis, Scott Askham, James McSweeney, Jamie Sloane], bo pragniemy również aktywizować społeczność lokalną. Ale prawda jest taka, że nasza gala na Wembley – ze względu na wysoki poziom sportowy - powinna zainteresować każdego, kto ma się za fana MMA, albo po prostu szuka dobrej rozrywki – mówił Sport.pl Maciej Kawulski, właściciel KSW.

I choć walki były pełne kontrowersji, nokautów i nieoczekiwanych zwrotów akcji, to kibice mają prawo odczuwać niedosyt.

Damian Janikowski przegrał, ale nie poniósł porażki

Choć dla brązowego medalisty olimpijskiego w zapasach była to dopiero czwarta walka w MMA, to zmierzył się z Michałem Materlą, byłym mistrzem wagi średniej KSW. - Nie dostałem taryfy ulgowej od władz KSW, ale wcale jej nie potrzebuję – mówił przed walką Janikowski. I to prawda. Choć Janikowski przegrał już w pierwszej rundzie, to pokazał, że drzemie w nim wielki potencjał. W stójce przez kilka minut toczył wyrównaną walkę z Materlą, a w parterze - dzięki swej gibkości - potrafił dwa razy uciec zawodnikowi ze Szczecina, choć ten jest absolutnym mistrzem w brazylijskim jiu jitsu.

Wyszedł brak doświadczenia zapaśnika. W pewnym momencie opuścił gardę, co od razu wykorzystał Materla i dobił potem Janikowskiego w parterze. Były mistrz wagi średniej odniósł drugą wygraną z rzędu (wcześniej rozprawił się z Martinem ”King Kongiem” Zawadą), czym udowodnił że wciąż należy do czołówki kategorii średniej KSW. Ich walka była eliminatorem do starcia o pas. W drugim półfinale Scott Askham (17-4, 11 KO, 2 SUB) pokonał przez nokaut w pierwszej rundzie Marcina Wójcika (11-6, 4 KO, 5 SUB). A to oznacza, że Anglik zmierzy się z Materlą. Polak będzie miał podwójną motywację, bo rok temu Askham rozprawił się z nim w kilkanaście sekund, brutalnie kopiąc go na wątrobę. Materla vs. Askham II? Prawdopodobnie już na początku przyszłego roku.

Popek powinien darować sobie MMA

Paweł Mikołajuw (3-4) mówił w rozmowie ze Sport.pl, że jeśli przegra na Wembley, to kończy z MMA. - Jeśli nie wygram, to znaczy, że nie ma dla mnie miejsca w KSW – zapowiadał w piątek 39-letni raper. Jego rywalem został Erko Jun. 28-letni Bośniak to kulturysta, trener personalny oraz model, który chce spróbować swoich sił w MMA. Bośniak w debiucie pokonał Tomasza ”Stracha” Oświecińskiego (1-1). 45-letni aktor (znany z filmów Patryka Vegi, takich jak "Pitbull" i "Botoks") został znokautowany przez Juna już w pierwszej rundzie. A co ciekawe, ”Strachu” w swoim debiucie pokonał właśnie Popka.

Kontrowersyjny raper wierzył, że jeśli zwycięży z Junem, to odniesie "podwójną wygraną". Bo wygrałby z Bośniakiem, który był pogromcą Oświecińskiego. Ale skończyło się tylko na gdybaniu. I choć w pierwszej rundzie Popek minimalnie przeważał, to jednak obaj walczyli bardzo asekuracyjnie. Już na początku drugiej rundy raper opadł z sił, a Jun zaczął go okładać cepami w parterze. Popek nawet nie próbował się bronić, tylko w żenującym stylu zaczął klepać matę. Tym samym jego bilans w KSW to trzy porażki i zaledwie jedna wygrana. Ale co to za zwycięstwo, gdy twoim rywalem jest Robert „Hardkorowy Koksu” Burneika?

Popek oczywiście wciąż będzie generował duże zainteresowanie mediów i kibiców, ale ze sportem to nie ma nic wspólnego. I choć wciąż mógłby zapewniać KSW niezłe pieniądze, to polska federacja powinna zakończyć już z nim współpracę.

Palec w oku i puchar w kiblu

Nie tak wyobrażał sobie debiut w KSW Akop Szostak. Były kulturysta, który został zdyskwalifikowany już w pierwszej minucie. Próbując uderzyć rywala (a może złapać za głowę?) wsadził mu palec w oko. Jamie Sloane (8-5-3NC, 6 KO, 2 SUB) zasygnalizował arbitrowi, że nie jest w stanie się już bić. I walka została przerwana. Anglik był rozgoryczony, ale nie tak bardzo, jak jego rodak, Alfie Davis, który przegrał z Leszkiem Krakowskim. Polak zwyciężył na punkty (29:28, 29:27, 28:29), a Brytyjczyk nie mógł się pogodzić z porażką. I wsadził puchar [przyznawane są także za porażkę] do... ubikacji.

Karol Bedorf nie odzyskał pasa mistrzowskiego

Philip de Fries zadebiutował w KSW w kwietniu 2018 w starciu przeciwko Michałowi Andryszakowi. I choć już w debiucie otrzymał szansę walki o pas, to przez wielu był skazywany na pożarcie, alle nieoczekiwanie wygrał. W pierwszej obronie pasa zmierzył się z Karolem Bedorfem. I znowu zaskoczył ekspertów, bo już w drugiej rundzie poddał w parterze Bedorfa, który jest specjalistą od bjj [brazylijskie jiu jitsu]. Ale walka - podobnie jak cała gala - nie należała do najciekawszych. Wiele wskazuje, że w swojej trzeciej walce dla KSW Brytyjczyk ponownie zawalczy z Andryszakiem. Ale tym razem nie będzie nie będzie już tzw. "underdogiem".

Co czeka nas w przyszłości?

KSW oficjalnie potwierdziło, że Mamed Chalidow dostanie szansę zrewanżowania się Tomaszowi Narkunowi za porażkę sprzed kilku miesięcy. Hitowe starcie odbędzie się 1 grudnia w Gliwicach. Ale to nie wszystko, co czeka nas w przyszłości. - Jesteśmy w trakcie poszukiwania inwestorów, którzy byliby w stanie znacząco rozwinąć nasz projekt, szczególnie poza granicami Polski -mówi nam Kawulski. Ale sobotnia gala również zapowiadała się znakomicie, a kibice jednak czują niedosyt. Dlatego kolejne ruchy KSW ocenimy dopiero po czynach, a nie słowach i szumnych zapowiedziach.

Wyniki walk:

Philip de Fries (16-6-1NC, 2 KO, 12 SUB) pokonał przez poddanie (americana) w drugiej rundzie Karola Bedorfa (15-4, 5 KO, 4 SUB): o tytuł mistrza KSW

Erko Jun (2-0, 2 KO) pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Popka Monstera (3-4, 3 KO)

Michał Materla (27-6, 9 KO, 12 SUB) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Damiana Janikowskiego (3-1, 3 KO)

Roberto Soldic (14-3, 12 KO, 1 SUB) pokonał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie Dricusa Du Plessisa (12-2, 4 KO, 8 SUB): o tytuł mistrza KSW wagi półśredniej

Scott Askham (17-4, 11 KO, 2 SUB) pokonał przez nokaut w pierwszej rundzie Marcina Wójcika (11-6, 4 KO, 5 SUB)

Thiago Silva (21-7-2NC, 14 KO, 2 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty Jamesa McSweeneya (15-17, 9 KO, 6 SUB)

Wagner Prado (15-3-1NC, 14 KO) pokonał przez nokaut w pierwszej rundzie Łukasza Parobca (13-8-1, 8 KO, 3 SUB)

Akop Szostak (3-2-1NC, 2 KO) - Jamie Sloane (8-5-2NC, 6 KO, 2 SUB): walka zakończona jako no-contest

Leszek Krakowski (12-1, 5 KO, 3 SUB) pokonał niejednogłośnie na punkty (29:28, 29:27, 28:29) Alfie'ego Davisa (9-3, 4 KO, 3 SUB)