Kolejne zwycięstwo Damiana Janikowskiego! Potrzebował zaledwie 18 sekund!

W sobotę podczas gali KSW 43 we Wrocławiu Damian Janikowski (28-lat, 3-0, 3 KO) zanotował trzecią wygraną z rzędu w MMA. Jego rywalem był Yannick 'Czarna Mamba' Bahati (28 lat, 8-4, 4 KO). Walka trwała zaledwie 18 sekund.

Sobotnia walka przebiegała tak, jak dotychczasowa przygoda Damiana Janikowskiego w MMA. Czyli szybko, łatwo i przyjemnie. Już od pierwszego gongu Polak rzucił się na Anglika. Bahati nie wytrwał nawałnicy ciosów i arbiter - który też przypadkowo lekko oberwał - był zmuszony do zakończenia walki już w pierwszej rundzie.

Janikowski, były zapaśnik i żołnierz, w sobotę stał się nową gwiazdą wagi średniej w polskim MMA. Do tej pory kibice znali głównie dzięki świetnym wynikom w zapasach - w Londynie w 2012 roku zdobył brązowy medal w zapasach klasycznych. Teraz może być już odbierany jako pełnoprawny zawodnik MMA. I to bardzo perspektywiczny.

- Marginesu zostało bardzo dużo. Mam dopiero 28-lat, więc przede mną jeszcze kilka lat rozwoju. Może brzmi to jak frazes, ale na każdym treningu uczę się czegoś nowego. Dlatego przed każdymi zajęciami z Robertem Joczem cieszę się jak małe dziecko - mówił 28-latek przed walką.

Janikowski debiutował w KSW podczas gali w maju 2017 roku na Stadionie Narodowym, kiedy jego rywalem był Gerardo Julio Gallegos. Amerykanin został pokonany już w 1. rundzie. Kolejnym testem dla byłego zapaśnika był Antoni Chmielewski, najbardziej doświadczony zawodnik w historii polskiego MMA. Janikowski ku zdziwieniu wielu ekspertów całkowicie zdominował Chmielewskiego i pewnie wygrał walkę.

Kto następny?

Wydaje się, że Polak pomimo braku dużego doświadczenia w klatce jest już gotowy na kolejne trudne wyzwania. Bardzo ciekawe byłoby starcie z Michałem Materlą (25-6, 7 KO).

- Nie jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, żeby po wygranych walkach rzucać komuś wyzwania. To byłoby słabe. Poza tym to KSW najlepiej wie, z kim mam się mierzyć. Czy przyjąłbym ofertę walki z Materlą? No pewnie, że tak. Mogę przed kimś czuć respekt, ale na pewno nie strach - mówił nam Janikowksi.