FEN20. Główny bohater walki wieczoru na FEN20 dla Sport.pl: Odrodzenie K1 jest coraz bliżej

- To będzie pojedynek na szczycie, ale staram się unikać presji i podchodzić do tej walki jak do każdej innej - mówi Sport.pl Radosław Paczuski, który na sobotniej gali FEN 20 zmierzy się ze Stanisławem Zaniewskim. To walka wieczoru organizowanej na Torwarze gali.

Kacper Sosnowski: FEN chce zrobić rekordową pod względem publiki galę, na 5 tys. osób. Ale nie tylko dlatego będzie ona dla ciebie szczególna: to twoje miasto, twoi kibice i oczywiście mistrzowski pas.

Radosław Paczuski: To dodatkowa motywacja, przy takiej publice walczy się lepiej, jak dobrze pójdzie niemal 1/4 hali to będą moi kibice.

Twoja walka, to będzie walka dwóch najlepszych ludzi w K1 nad Wisłą?

- Staram się unikać presji i podchodzić do niej jak do każdej innej. Oczywiście będzie to pojedynek na szczycie. Stanisław jest bardzo doświadczony, ja też mam niemal 130 walk na koncie. To gwarantuje emocje dla kibiców. Poza tym obaj jesteśmy typami ofensywnymi. Jak dwóch zawodników cały czas idzie do przodu, to przeważnie walka kończy się przed czasem. Widzowie właśnie takich rzeczy oczekują.

Rywal, czyli Białorusin Stanisław Zaniewski ma słabsze strony?

- Każdy ma plusy i minusy. Swego planu na walkę nie będę zdradzał. Powszechnie wiadomo, że on jest zawodnikiem dużo i dobrze boksującym, natomiast jego atutami nie są kopnięcia czy kolana. W tej płaszczyźnie pewnie będę miał przewagę.

Od niedawna trenujesz z białoruską gwiazdą tajskiego boksu i wielokrotnym mistrzem świata. Andriej Mołczanow do twoich zajęć wnosi sporo?

-On był mistrzem i w boksie tajskim i w kickboxingu, więc warto od niego czerpać. Czuję, że z każdym treningiem uczę się czegoś nowego. Jego zajęcia są nieprzewidywalne. Jest znakomitym taktykiem. Wspólnie ustaliliśmy na Zaniewskiego plan, ale mamy kilka opcji. Przemyślimy je już po pierwszej rundzie. Możemy mieć najlepszy pomysł, ale jeśli będzie miał się on nijak do obrazu walki, to trzeba będzie go zmienić. Ważna jest elastyczność. Zobaczymy, jak to wyjdzie. Z drugiej strony, jak mówi trener, każdy ma plan póki nie zostanie trafiony. Trzeba się z tym zgodzić. Dlatego właśnie sport jest taki wciągający..

Białorusinowi Białorusina rozpracować chyba łatwiej?

-Teoretycznie tak, ale trener nie znał osobiście tego zawodnika. Zapoznał się jednak z nim dość starannie. Stwierdził, że obejrzał wszystkie jego dostępne walki. Jest bardzo dokładny więc można mu wierzyć i czuć się pewniej.

Walka wieczoru na FEN 20 jest w formule K1. Da się zatem jeszcze promować kickboxing, który jest coraz bardziej przysłaniany przez MMA?

- Ja wierzę w odbudowę tego dawnego K1, mam nadzieję, że kickboxing zyska na popularności. Te odrodzenie jest coraz bliżej, widzę to po różnych organizacjach, nie tylko chodzi o FEN, ale i np. DSF. One organizują świetne gale ze znakomitymi kickbokserami. Dla laika to lepsze niż MMA, bo stójka jest klarowna. Przy zapasach i parterze trzeba mieć większe pojęcie co tam się dzieje. U nas dokładnie widać kto dostaje, kto wyprowadza ciosy. W parterze czasem nic nie widać.