UFC Fight Night 109. Damian Stasiak: Podejrzewam, że może to być zaciekła walka

Damian Stasiak (MMA 10-3) zawalczy na gali UFC Fight Night 109 w Sztokholmie. Jego przeciwnikiem będzie Pedro Munhoz (13-2). Gala już w niedzielę, 28 maja.

Czy ta walka będzie największym wyzwaniem w twojej karierze?

Patrząc na rankingi UFC i na rankingi światowe, to tak. A czy tak będzie, dowiemy się dopiero podczas pojedynku na gali. W przypadku mojej wygranej będzie to szansa by dostać się do 15 najlepszych zawodników wagi koguciej. Nie boję się wyzwań z dobrymi zawodnikami, Pedro Munoz to po prostu kolejna przeszkoda w mojej dotychczasowej karierze.

Jak przebiegały przygotowania do walki? Na czym najbardziej się koncentrowałeś?

 Dużą uwagę przykładałem do przygotowania fizycznego i motorycznego, żeby być w pełni sił na 3 rundy. Zwracaliśmy uwagę na wszystko - od stójki, po parter, sprowadzenia i zapasy, ataki, obrony. Nie można zapominać, że Munoz jest też dobrym stójkowiczem, ja także dobrze się czuję w stójce. Podejrzewam, że może to być zaciekła walka, bo jesteśmy zawodnikami wszechstronnymi i możemy powalczyć w każdej płaszczyźnie.

 Na pewno widziałeś te słynne gilotyny Munoza? Nie obawiasz się ich?

 Jednym z elementów było właśnie przećwiczenie ucieczki z tych gilotyn, żeby nie dać się w nią złapać. Co do stresu, nigdy nie miałem problemu z przygotowaniem mentalnym. Startuję w różnych zawodach od dziecka - najpierw karate, potem brazylijskie jiu-jitsu i teraz MMA. Walka przed dużą publicznością i pod presją jest mi znana. Nigdy nie spalałem się i takie wyzwania bardziej mnie motywują.