UFC Fight Night 109. Marcin Held: Muszę wygrać tę walkę o przetrwanie. Tym razem nie zostawię jej do oceny sędziów. Chcę zakończyć pojedynek przed czasem.

Marcin Held (MMA 22-6) zawalczy na gali UFC 109 w Sztokholmie. Jego przeciwnikiem będzie Bośniak Damir Hadzović (10-3). Dla Helda będzie to trzeci pojedynek, który może zaważyć o tym czy Polak pozostanie w amerykańskiej organizacji mieszanych sztuk walki. Gala już w niedzielę, 28 maja. Walka Marcina Helda zaplanowana jest na godz. 16.00.

Marcin, znasz to powiedzenie: Do trzech razy sztuka.

Mam nadzieję, że do trzech razy sztuka i teraz się uda. Czuję się bardzo dobrze, jestem świetnie przygotowany. Jestem na etapie zrzucania wagi, ale nie będzie z tym najmniejszego problemu . Trenowałem bardzo ciężko i mam nadzieję, że tym razem będzie wygrana.

Na jakich elementach skupiłeś się najbardziej podczas przygotowań? Co wymagało poprawy?

Pracowałem nad kondycją, która w ostatniej walce była dobra, ale w pierwszej walce z Diego Sanchezem tej kondycji zabrakło. Dużo uwagi skupiam na przygotowaniu stójkowym, mój przeciwnik jest w tym bardzo dobry. Musiałem dużo czasu poświęcić, by polepszyć ten element u siebie i być w stanie nawiązać z Damirem walkę w stójce. Wiem, że będę musiał uważać, on już kilka pojedynków wygrał nokautem.

Twój rywal wraca do oktagonu po rocznej przerwie. Czy szukasz w tym swojej przewagi?

Po takiej przerwie nie można spekulować czy on będzie w lepszej czy w gorszej formie. Przez ten czas mógł ulepszać swoje słabe strony, więc może być całkowicie innym przeciwnikiem. Czy gorszym czy lepszym? Nie można tego teraz wywnioskować. Na pewno doświadczenie jest po mojej stronie, on ma tych walk stoczonych mniej.

To może być walka z nożem na gardle. Przegrany tego starcia może pożegnać się z UFC. Czujesz presję?

Jest duża presja, ale wiem jak sobie z tym poradzić. Miałem już wcześniej stresujące walki, na przykład gdy walczyłem o pas organizacji Bellator albo gdy miałem pierwszą walkę dla UFC. To były momenty, w których presja była ogromna, ale pomogło mi doświadczenie. Podobnie jest teraz. Nie jest to komfortowa sytuacja, nie mam luzu psychicznego. Po pierwsze dlatego, że wracam po dwóch przegranych, a po drugie wiem, że kolejna gala UFC będzie w Gdańsku, a bardzo chciałbym zawalczyć przed polską publicznością.

Jest jeszcze jedna kwestia. Nie obawiasz się, że pomimo świetnej walki sędziowie mogą wypaczyć wynik, jak miało to miejsce w poprzednim pojedynku?

Tym razem już będę chciał zakończyć tę walkę przed czasem. Ostatnio też miałem taką możliwość, ale myślałem, że przecież jestem po jednej przegranej, nie chcę ryzykować, chcę na spokojnie dowieźć ten wynik do końca. To był błąd. Okazało się, że sędziowie widzieli tę walkę zupełnie inaczej. Tym razem nie zostawię jej do oceny sędziów. Będę chciał ją zakończyć przed czasem. Przyszedłem do UFC by walczyć nie o przetrwanie, tylko o najwyższe trofea. Dlatego muszę teraz wygrać ten pojedynek o przetrwanie by pokazać, że zasłużyłem by tutaj być i walczyć  z najlepszymi.