UFC 211. Jędrzejczyk przed walką z Andrade ściągnęła polskiego specjalistę do USA. "Nie ma lepszych"

- Czasem niechętnie mówi o trapiących ją dolegliwościach, choć jest bardzo szczerą osobą. Zdarza się, że muszę dopytać kilka razy, pociągnąć ją za język - mówi o Joannie Jędrzejczyk w rozmowie ze Sport.pl Kamil Iwańczyk, fizjoterapeuta polskiej mistrzyni UFC.

Joanna Jędrzejczyk, po tym jak przeniosła się na stałe do amerykańskiego klubu American Top Team długo szukała fizjoterapeuty, który spełniłby jej wszystkie wymagania. Wreszcie, na kilka tygodni przed walką o mistrzowski pas UFC w wadze słomkowej z Jessicą Andrade (walka w nocy z 13 na 14 maja), zdecydowała się ściągnąć go z Polski, bo jak stwierdziła w rozmowie ze Sport.pl w Centrum Rehabilitacji Holistycznej Grzegorz Lemiesz i Specjaliści w Olsztynie pracują eksperci z najwyższej półki.

Bartłomiej Szypowski: Fizjoterapeuta ściągnięty do USA przez mistrzynię UFC - brzmi dumnie.

Kamil Iwańczyk, fizjoterapeuta polskiej mistrzyni: - To wielkie wyróżnienie, ale też rezultat wspólnej pracy z Asią wykonanej przez nasze centrum rehabilitacji w Olsztynie. Gdy Asia zwróciła się do nas z propozycją współpracy przed walką z Jessicą Andradę, żartowałem: „w całych USA nie dałaś rady znaleźć fizjoterapeuty, który cię zadowoli?”

Jak istotna jest twoja obecność w tych najważniejszych dla Joanny Jędrzejczyk tygodniach przed walką?

- Ostatnie cztery tygodnie przygotowań to bardzo trudny okres dla organizmu, szczególnie w MMA. Zmieniają się obciążenia treningu, zawodnik ma ostatnie sparingi, a już odlicza dni do walki. W tym czasie może pojawić się okres dekoncentracji, mogą przyjść dolegliwości bólowe. Fizjoterapeuta trzyma rękę na pulsie, dba o to, by nie zostało zaprzepaszczone to, co zostało ciężko wypracowane. Świeżość organizmu Asi musi być na najwyższym poziomie.

Jakie były twoje obowiązki?

- Dbam o odnowę biologiczną, żeby jej ciało jak najlepiej regenerowało się w przerwie między ciężkimi treningami, a także po nich. Cały czas przypatruję się rozgrzewkom, poszukując elementów, które jeszcze mogłyby zwiększyć jej efektywność. Oczywiście pomagam także, gdy pojawiają się drobne kontuzje, przeciążenia i dolegliwości bólowe. Na szczęście Asia jest w takiej formie, że nie ma poważnych kontuzji. Drobne urazy eliminujemy od razu. Jestem od tego, aby mogła dać z siebie sto dwadzieścia procent na każdym treningu. Natomiast w luźniejszym okresie badamy historię organizmu, bo jak powtarzam: ciało zawsze ma coś do opowiedzenia. W tym czasie szukamy mocnych i słabych stron organizmu. To pozwala przewidzieć kontuzje, dzięki czemu możemy im zapobiec. W ten sposób pozwalamy Asi być jeszcze lepszą zawodniczką, bo jeśli za elastycznością idzie siła w odpowiednim ułożeniu ciała, to mamy dynamiczniejszą osobę z silniejszym ciosem.

Joanna Jędrzejczyk na co dzień jest wesoła i uśmiechnięta, ale jeśli chodzi o treningi bywa twardzielką. Czy zdarza się jej ukrywać drobne dolegliwości podczas przygotowań?

- Czasem niechętnie o tym mówi, choć jest bardzo szczerą osobą. Zdarza się, że muszę dopytać kilka razy, pociągnąć ją za język, bo nie chce pokazać jakiegoś drobnego problemu. Często jej powtarzam: „Nigdy nie będę odbierał twoich dolegliwości jako narzekanie. Jestem po to, żeby współpracować i je eliminować.”

Na Florydzie współpracowałeś z nowym zespołem Jędrzejczyk, American Top Team, który uchodzi za najlepszy klub MMA na świecie. Jak wrażenia?

- Przed wyjazdem długo zastanawiałem się, jak to będzie wyglądać. Zostałem przyjęty znakomicie. Trenerzy byli otwarci na moje uwagi. Pytano mnie o samopoczucie Asi, jakie treningi mogą przeprowadzić, jakie elementy wprowadzić. Dało się odczuć szacunek do każdej osoby w teamie. Wszystko w całość łączy Asia, która ma wielką świadomość tego, co robi. Są sportowcy, od których zbyt wiele nie wyciągniesz. Trzeba ich prowadzić po sznureczku. Asia wie, czego chce, co czuje. Jest dodatkowym, wszechstronnym członkiem zespołu przygotowawczego.

Polscy fizjoterapeuci to już światowa czołówka?

- Na pewno nie musimy się niczego wstydzić. Wiedzę naukową wciąż czerpiemy ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, ponieważ tam przeprowadzają najlepsze badania. Jednak nie oznacza to, że klinicznie są najlepsi. Jeżdżąc po świecie uczestniczę w wielu kursach z zagranicznymi ekspertami, ale najwięcej nauczyłem się od Polaków. Oczywiście są to moje indywidualne doświadczenia. Wiem jedno - nie odstajemy od reszty.

Oglądaj UFC211 o 04:00 w nocy z soboty na niedzielę 14 maja, tylko na Extreme Sports Channel