Mariusz Wach MMA się nie boi: trenowałem kicboxing, szpagaty się robiło

Mariusz Wach jako zawodowy bokser stoczył 34 walki. Wygrał 32. Tego bilansu może już znacznie nie poprawić. Jak zdradził sport.pl szykuje się wprawdzie jeszcze do wyjścia na ring, ale potem może pomyśleć o MMA. - Pół roku przygotowań i nie byłbym na straconej pozycji - twierdzi, z uśmiechem

Na początku lutego Mariusz Wach dostał od właścicieli KSW propozycję walki w ich organizacji. Chociaż były to dość luźne rozmowy, to dwie strony były po nich zadowolone. Do tematu zapewne powrócą. Tym bardziej, że właściciele Konfrontacji Sztuk Walki po walczących sportowców ze znanymi nazwiskami sięgać lubią. Czy choćby po Przemysławie Salecie, Rafale Jackiewiczu czy Damianie Janikowskim będziemy mieć w MMA Mariusza Wacha? Jeśli tak to na dłużej. Obie strony przynajmniej w tym aspekcie są zgodne.

- Podczas rozmowy z jednym ze współwłaścicieli KSW, była mowa o czterech, pięciu walkach. Jeśli ja miałbym się na to decydować, to właśnie na tyle. Póki co, chcę jeszcze coś zrobić w boksie. Udowodnić paru osobom, że mogę powalczyć - zaznacza Wach.

Walka niebawem, za granicą

Projekt MMA Wach odkłada na później, bo teraz myśli o swojej najbliższej walce, jeszcze w pięściarskich rękawicach. Spekulacji na temat jego rywala i miejsca pojedynku było sporo. Miał walczyć o tytuł mistrza Europy w wadze ciężkiej z Agitem Kabayelem, w innych doniesieniach zastąpić Andrzeja Wawrzyka w starciu z Deontayem Wilderem. Ostatecznie Wach zaboksuje w Lipsku, a jego rywalem 18 marca będzie Niemiec Erkan Teper (16-1, 10 KO). Pięściarz znany jest z mocnego ciosu, był mistrzem Europy wagi ciężkiej, ale zasłynął też wpadką dopingową. I to dwukrotną. Wachowi zresztą również raz udowodniono stosowanie niedozwolonych środków.

Pół roku przygotowań

Być może to jedna z ostatnich walk Polaka w ringu. Wach może zamienić boks na MMA. Ale Mariusz dobrze wie, że w świat MMA nie może wejść za szybko, ściągając pięściarskie, a zakładając palczaste rękawice. - Jakbym się zdecydował to... może bardziej na następną galę byłbym gotowy - mówi dość enigmatycznie Wach. Zdaje sobie sprawę, że występ na najbliższej gali KSW na Stadionie Narodowym, to rozwiązanie w praktyce nierealne (KSW 39 odbędzie się 27 maja).

- Nie ukrywam, że musiałbym tak z pół roku przygotować się do tej dyscypliny, bo to jest zupełnie co innego niż boks. Musiałbym tych wszystkich "myczków" w jakimś tam stopniu się nauczyć. Jak się obronić, obalić, bo ja tego nie praktykowałem - zdaje sobie sprawę pięściarz.

Szczegółowego planu i konkretnych osób, z którymi chciałby rozpocząć współpracę na razie nie ma. - Nie myślę na razie o tym. Jak już będę zdecydowany, to tych trenerów od MMA jest bardzo dużo. Nie byłoby najmniejszego problemu - mówi ze spokojem Wach.

Dwa lata kickboxingu

Elementy mieszanych sztuk walki nie są mu zupełnie obce. Jako nastolatek trenował kickboxing, dość sumiennie. - To było, jeszcze przed boksem. Trzy razy w tygodniu, regularnie chodziłem na kickboxing przez dwa lata. Kiedyś to szpagaty i wszystko się robiło. Rozciągnięty w miarę byłem - wspomina pięściarz. - Trzeba by sobie to wszystko przypomnieć, ale nie byłbym na straconej pozycji - puentuje.

Wach aktualnie notowany jest na dziewiątym miejscu rankingu organizacji WBC. W 2016 roku na ringu wystąpił tylko raz. Wygrał na punkty z Marcelo Luizem, ale spisał się poniżej oczekiwań. Wcześniej przegrał starcie z Aleksandrem Powietkinem. W 2012 roku nie dał natomiast rady Władimirowi Kliczce w walce o mistrzostwo siata.

Więcej o: