Wyprawa na K2. Niesamowite wideo z obozu drugiego. "Pijcie, pijcie. Cały termos macie wypić", "Idę w góry cieszyć się życiem!"

- To trudny moment dla całej wyprawy. Niedawno doszło w niej do konfliktu, a do tego warunki nie pozwalają pracować na ścianie. Przesiadywanie w bazie nie jest komfortowe. Każdy uczestnik ekspedycji musi ciągle samemu się motywować. Mocno wierzę, że temu zespołowi nie zabraknie determinacji - mówi Jarosław Botor, członek Narodowej Zimowej Wyprawy i ratownik medyczny.
Trudne warunki na ścianie K2 Trudne warunki na ścianie K2 Maciej Bedrejczuk

W Karakorum warunki ciągle nie pozwalają na wznowienie wspinaczki. Wszyscy członkowie wyprawy znajdują się w bazie, która znajduje się na południowych zboczach masywu, na wysokości około 5150 m.

W piątek wiatr ma osiągać siłę około 50 km/h. Prawdopodobnie w sobotę podwójne zespoły ruszę do góry w celu niezbędnej aklimatyzacji.

Zejście z obozu drugiego na K2 Zejście z obozu drugiego na K2 Marek Chmielarski

"Idę w góry cieszyć się życiem!"

Na facebookowym profilu Polski Himalaizm Zimowy pojawiło się nagranie z pracy dwóch zespołów w składzie: Marek Chmielarski - Artur Małek oraz Marcin Kaczkan - Maciej Bedrejczuk. Przed załamaniem pogody wszyscy pracowali na wysokości obozu drugiego na wysokości (6700 m i tzw. niższej dwójce na 6500 m).

Na nagraniu doskonale widać, z jak trudnymi warunkami musieli sobie radzić w trakcie schodzenia do bazy. Brak widoczności i coraz silniejszy wiatr uniemożliwił dalszą wspinaczkę. Mimo to nastroje w zespołach wydają się być bardzo dobre. - Idę w góry cieszyć się życiem! - krzyczy na zboczu K2 Marek Chmielarski, autor materiału.

Jarosław Botor po powrocie do Polski Jarosław Botor po powrocie do Polski Polski Himalaizm Zimowy

Będzie walka do końca

Od początku ekspedycji wyprawa skurczyła się o trzy zespoły. Najpierw z powodów osobistych opuścił ją Jarosław Botor. Później wypadek wyeliminował z dalszej akcji Rafała Fronię, a następnie po samowolnym ataku szczytowym na własne życzenie wykluczył się Denis Urubko. 

- Wyprawa jest osłabiona, ale ci, którzy zostali na pewno dadzą z siebie wszystko i będą walczyli do końca - zapewnia Jarosław Botor, wspinacz i ratownik medyczny, który obecnie jest też ekspertem stacji TVN 24. - Największym problemem jest czas, który nam się kończy. Wierzę jednak, że jeszcze nie wszystko stracone. Podczas najbliższego okna pogodowego warunki na wysokości 8000 m będą idealne. Ma być praktycznie bezwietrznie. Gdyby zespół był lepiej zaaklimatyzowany, bliżej kopuły szczytowej, to mógłby te warunki wykorzystać do zdobycia wierzchołka.

I dodaje: - To trudny moment dla wyprawy. Niedawno doszło do konfliktu, warunki nie pozwalają pracować na ścianie. Trzeba cierpliwie czekać. Przesiadywanie w bazie dla nikogo nie jest komfortowe. Każdy uczestnik ekspedycji musi ciągle sam się mobilizować. Mimo wszystko wierzę, że temu zespołowi nie zabraknie determinacji. To doświadczeni himalaiści, którzy na swoim koncie mają wiele wypraw. Z pewnością wszystko odpowiednio poukładają sobie w głowie - wyjaśnia Botor.

Prawie pionowa ściana i polscy himalaiści w akcji:

Polska wyprawa na K2
Marek Chmielarski

Polska wyprawa na K2
Marek Chmielarski

Polska wyprawa na K2
Marek Chmielarski