Sport.pl

Wyprawa na K2. Przyjaciel Denisa Urubki: Wcale nie atakował szczytu. Pozbierał swoje rzeczy i pewnie chce wracać do domu

- Jest mi bardzo smutno, jak obserwuję tę zmasowaną krytykę. Denis Urubko ma polski paszport nie od wczoraj, a od trzech lat. Nie wspina się z sierpem i młotem, tylko z naszym orzełkiem na piersi. Szkoda, że ludzie o tym zapominają - mówi Bogusław Magrel z Polskiego Klubu Alpejskiego i przyjaciel Denisa Urubki.
Denis Urubko Denis Urubko Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

"Nie róbmy z niego szaleńca"

Damian Bąbol: Jak pan ocenia decyzję Denisa Urubki, który w sobotę bez poinformowania kierownictwa wyprawy rozpoczął samotną wspinaczkę na K2?

Bogusław Magler: Wyjaśnijmy jedną kwestię. Denis jest zadeklarowanym przeciwnikiem samowolek, zawsze takie zachowania doprowadzały go do szału. Krzysiek Wielicki [kierownik wyprawy] zrobił z jego wyjścia jakąś nieprawdopodobną sprawę. Denis pewnie poszedł po swoje rzeczy i teraz schodzi.

Czyli wcale nie chciał atakować szczytu?

- Od początku było jasne, że pogoda na to nie pozwoli. Nawet tak mocny himalaista jak Urubko nie jest w stanie wejść na szczyt przy tak fatalnych warunkach. Nie róbmy z niego szaleńca. Nigdy Krzyśkowi Wielickiemu nie wykręciłby takiego numeru, że w pojedynkę będzie chciał rozpoczynać atak szczytowy, do tego nie bierze radia oraz ignoruje wszystkich dookoła.

Krzysztof Wielicki i Denis Urubko podczas otwarcia Centrum Górskiego 'Korona Ziemi' dokumentującego złotą erę polskiego himalaizmu. Zawoja, 15 lutego 2015 Krzysztof Wielicki i Denis Urubko podczas otwarcia Centrum Górskiego 'Korona Ziemi' dokumentującego złotą erę polskiego himalaizmu. Zawoja, 15 lutego 2015 Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

"Mam nadzieję, że nie szykuje się do domu"

To dlaczego tak postąpił?

- W moim odczuciu było to jego samotne pożegnanie z górą. Przy okazji zabrał sprzęt z obozu trzeciego [7200 m], w którym spędził dwie noce razem z Adamem Bieleckim. Taki sprzęt - po pierwsze jest bardzo drogi, po drugie bardzo nieelegancko zostawiać go komuś innemu na głowie.

Dosłownie przed chwilą dostałem informację, że Denis był widziany na 7950 m, czyli na wysokości obozu czwartego. W poniedziałek rzeczywiście było okno pogodowe, więc mógł tam dotrzeć, ale niewykluczone, że to jakiś "fake". Muszę to jeszcze potwierdzić. Jeśli to jednak prawda i Denis zdołał wynieść namiot i założył "czwórkę", to znaczy, że dalsza akcja mogłaby nabrać innego kształtu. Oby nie było tak, że dla niego wyprawa właśnie dobiegła końca i szykuje się do domu. Bardzo chciałbym się mylić.

Naprawdę myśli pan, że wyjedzie z bazy?

- Takie mam przeczucie, że chce jechać do domu. Jeżeli będę miał możliwość kontaktu z Denisem, to postaram się go przekonać, żeby tego nie robił. Nie skreślajmy go. Mieliśmy zaufanie do Denisa, kiedy jechał na akcję ratunkową na Nangę Parbat, więc bądźmy konsekwentni. Tak naprawdę nie zrobił nic, co mogłoby to zaufanie podważyć. To że sobie wyszedł do góry bez telefonu, nic nie oznacza. Być może miał słabszy dzień. Przecież każdy z nas też przeżywa podobne chwile. Robienie z tego wielkiej sprawy, niemalże o charakterze narodowym, odbieram jako nieporozumienie. Powinno się to załatwiać w zaciszu bazowym, a nie za pośrednictwem mediów.

Denis Urubko na K2 Denis Urubko na K2 http://urubko-8000new.blogspot.com

"Od siedzenia w bazie i picia kawy nic się nie urodzi"

Krzysztof Wielicki powiedział, że zachowanie Urubki go zabolało.

- Nie znałem tej wypowiedzi. Widziałem za to "setkę", w której Krzysiek mówił, że nawet dobrze się stało, bo to może zdopinguje innych do większego działania na górze. W 1980 roku gdy Wielicki z Leszkiem Cichym wchodzili na Everest, podobny ruch wykonał kierownik wyprawy Andrzej Zawada. Razem z Ryszardem Szafirskim wyszli, markując atak szczytowy. Chociaż było wiadomo, że są w starszym wieku i nie mieliby sił wejść na wierzchołek, ale to spowodowało, że inni się zmotywowali, poszli za nimi i w konsekwencji zrealizowali cel. Znam historię tych wypraw dosyć dobrze i wiem, że tego typu przełomy potrafią często wpływać mobilizująco, a nie destruktywnie. Jedno jest pewne. Od siedzenia w bazie i picia kawy nic się nie urodzi. Denis zachowałby się nie fair, gdyby pojechał do domu. A jeżeli ciśnie w górę, to nawet z radiem czy bez radia robi to, po co tam przyjechał i za co ma płacone. Umówmy się, dla niego wyjście do obozu trzeciego [7200 m], to nie jest wielki wyczyn. To tak, jakby pan wyskoczył po bułki do sklepu.

Podczas biwakowania w "trójce" Urubko przyznał, że miał omamy. Widział bananowca, który wyrósł w namiocie. Przypuszczam więc, że to wcale nie taki pikuś.

- Dlatego żeby wejść zimą na K2, trzeba odbyć kilka noclegów bardzo wysoko. Spędzanie dwóch miesięcy w bazie kompletnie nic nie daje. Daje za to wchodzenie do góry, spanie w wysokich obozach, schodzenie i zdobywanie aklimatyzacji. Powiem więcej: ktoś kto nie zaliczy noclegu na 7900 m, po prostu na K2 zimą nie wejdzie. Nie ma innej opcji.

Weźmy przykład Tomasza Mackiewicza, który takiego noclegu przed atakiem szczytowym na Nanga Parbat nie zaliczył i dlatego zginął. Takie są zasady, bardzo sztywne, których trzeba przestrzegać. Musi być nocleg na 7500 m, żeby można było myśleć o wejściu beztlenowym na jakikolwiek ośmiotysięcznik, i to nawet latem.

Denis Urubko i Adam Bielecki ma K2 Denis Urubko i Adam Bielecki ma K2 http://urubko-8000new.blogspot.com

"Oby grupa nie zaogniała konfliktu"

Jak pan sobie wyobraża powrót Urubki do bazy?

- Wiele będzie zależało od tego jak po zejściu, przyjmie go kierownictwo i grupa. Jeśli będą robili z tego aferę i zaczną zaogniać konflikt, to pokłócą się i nic z tego nie będzie. Mam nadzieję, że Denis nie będzie tak konsekwentny i jednak zostanie z nimi do końca wyprawy.

Nie wszyscy rozumieją jego działanie.

- Kiedy czytam te krytyczne komentarze, to jest mi bardzo smutno. Denis Urubko ma polski paszport nie od wczoraj, a co najmniej od trzech lat. Gdyby miał być nielojalny dla Polaków, to już by dawno to zrobił i ich opuścił. Miał na to mnóstwo czasu. Na koniec chcę powiedzieć jedno. Denis nie wspina się z sierpem i młotem, tylko z polskim orzełkiem na piersi. Szkoda, że ludzie o tym zapominają.

Rozmawiał Damian Bąbol

K2. Droga Żebrem Abruzzi K2. Droga Żebrem Abruzzi fot. PHZ

Historyczna szansa

W historii alpinizmu tylko trzy razy próbowano wejść zimą na drugi najwyższy szczyt świata, z czego dwie wyprawy organizowane były przez Polaków. Najwyższa osiągnięta wysokość to 7650 m n.p.m. Dokonali tego w 2003 r. Marcin Kaczkan, Denis Urubko i Piotr Morawski.

Unikalne zdjęcia Rafała Froni spod K2

21.02.2018 Wroclaw . UWAGA! Archiwum prywatne. Zdjęcia do wykorzystania w temacie wyprawy 'K2 dla Polakow' . Narodowa wyprawa ' K2 dla Polakow ' w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera .
fot . Rafał Fronia
SLOWA KLUCZOWE:
wyprawa na k2 k2 dla polakow rafal fronia himalaista polski himalaizm zimowy k2 zima
RAFAŁ FRONIA

21.02.2018 Wroclaw . UWAGA! Archiwum prywatne. Zdjęcia do wykorzystania w temacie wyprawy 'K2 dla Polakow' . Narodowa wyprawa ' K2 dla Polakow ' w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera . Baza pod K2 .
fot . Rafał Fronia
SLOWA KLUCZOWE:
wyprawa na k2 k2 dla polakow rafal fronia himalaista polski himalaizm zimowy k2 zima
RAFAŁ FRONIA

21.02.2018 Wroclaw . UWAGA! Archiwum prywatne. Zdjęcia do wykorzystania w temacie wyprawy 'K2 dla Polakow' w Magazynie Wroclaw . Narodowa wyprawa ' K2 dla Polakow ' w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera .
fot . Rafał Fronia
SLOWA KLUCZOWE:
wyprawa na k2 k2 dla polakow rafal fronia himalaista polski himalaizm zimowy k2 zima
RAFAŁ FRONIA

21.02.2018 Wroclaw . UWAGA! Archiwum prywatne. Zdjęcia do wykorzystania w temacie wyprawy 'K2 dla Polakow' w Magazynie Wroclaw . Narodowa wyprawa ' K2 dla Polakow ' w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera .
fot . Rafał Fronia
SLOWA KLUCZOWE:
wyprawa na k2 k2 dla polakow rafal fronia himalaista polski himalaizm zimowy k2 zima
RAFAŁ FRONIA

Komentarze (96)
Wyprawa na K2. Przyjaciel Denisa Urubki: Wcale nie atakował szczytu. Pozbierał swoje rzeczy i pewnie chce wracać do domu
Zaloguj się
  • Jagoda Grządziel

    0

    Arogancja pana Margela w ocenie sytuacji jest niezmienna, "ciśnie bo mu za to płacą" i "dla niego wejscie na 7200 to jak wyjscie po bułki do sklepu" to cała jego filozofia i pokazuje jakie jest podejscie Margela do wspinania "biznes" i tylko to sie liczy. Aha i jeszcze bardzo lubi nazywać siebie ",przyjacielem" nie wiedząc w ogóle co to słowo znaczy

  • krzyk58

    0

    Nie wspina się z sierpem i młotem, tylko z naszym orzełkiem na piersi. A mi to i to powiewa....

  • Mario PL

    Oceniono 1 raz 1

    Urubko OK, słowiańska dusza ale dlaczego musi się pokazywać z ruska flaga i robić numery typu "idę i nie wezmę telefonu"? Przecież to jest polska narodowa wyprawa i jeśli to on zdobędzie szczyt to niedługo dowiemy się, ze to ruscy go zdobyli zima jako pierwsi... Nie zdziwię się jeśli pojedzie domu gdziekolwiek ten dom wg. niego jest.

  • drozd215a

    Oceniono 2 razy 0

    Nie wspina się z sierpem i młotem, tylko z naszym orzełkiem na piersi. Szkoda, że ludzie o tym zapominają.
    ---------------
    Niech on też pamięta.
    Poszedł zabrał swoje rzeczy żeby ulżyć innym................

  • picassojerzy

    Oceniono 1 raz 1

    Pan Magrel opowiada jakieś bzdury. Wybiela Urubko a wkopuje Wielickiego. Jaka sztuka było powiedziec Wielickiemu ze Urubko idzie w góre bo rezygnuje ? Olał zasady i poszedł bez wiedzy kierownika wyprawy w góre. Bielecki zaś mówi że proponował mu wspólny atak. Wystarczyło by zabrał radiotelefon a nawet tego Urubko nie zrobił. Wspinaczem Urubko jest znamienitym, ale tu zachował sie jak sie zachował nieszczególnie. Nie rozmawiając z kierownikiem wyprawy ani nie chcąc miec kontaktu nie zabierajac radiotelefonu

  • Zeit Geist

    Oceniono 3 razy -1

    A mnie szanowne Panie i Panowie tak "z grubsza" jest ganz egal Urubko czy inny ktoś wlezie na tę czy inną górę w zimie czy w lecie z orzełkiem czy z sierpem i młotem. Zadziwia mnie że po to by wyjechać samochodem na drogę - muszę mieś ważne OC. Po to by jechać w góry - jak widać ubezpieczenia mieć nie muszę. Wystarczy jak się rodzina pechowca trochę ponapina na FB zaraz zapłaci państwo Polskie czyli mu wszyscy. Bo to przecież "bochaterów narodowych tsza ratować" Co za bzdura! Mogę zaakceptować, jak ktoś się upiera że w imię "chwały narodowego alpinizmu" on będzie ryzykował życie i zdrowie, ale niech to będzie UBEZPIECZONE niech ponosi koszty składek. I aha - każdy kto idzie na takie ryzyko - ma do tego prawo pod warunkiem, że nie ma dzieci do lat 18. Pod takim warunkiem kompanie ubezpieczeniowe powinny ubezpieczać. Przecież to jest chore. Facet ma małe dzieci i jedzie w Himalaje czy w inne tam jakieś Alpy. Potem w swoim obłędzie zamarza na własne pie....one życzenie a dzieci utrzymuje mu potem tenże podatnik. Pytam, czy jak ktoś mając dzieci - "wrzuci się na linę" (powiesi swój durny łeb) to czy podatnicy powinni płacić za tę jego "pasję"? Chore to jest

  • vicenteolivio

    Oceniono 1 raz 1

    Bogusławie Magrel!!! Co Pan pleciesz??? Poszedł pozbierać swoje zabawki rozrzucone po okolicy??? Chciał też, by Adam Bielecki pomógł mu je zbierać??? Cóż Pan za bzdury pleciesz??? Kompromitujesz się Pan, Panie Magrel!

  • plastikpiokio

    Oceniono 2 razy 0

    dlaczego te swirusy robią taką reklamę i tyle szumu z powodu szajby jaką prezentują swoim postępowaniem ----komu to potrzebne ?????

  • jolars1

    Oceniono 1 raz 1

    Nie chlaj więcej! Bo to uszkadza mózg!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX