MMA. Jaka przyszłość czeka Popka i Oświecińskiego w MMA? Czy Chmielewski zakończy karierę, a Janikowski to materiał na gwiazdę? [SPOSTRZEŻENIA]

Gala KSW 41 była pełna spektakularnych nokautów, zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń. Impreza w katowickim Spodku odpowiedziała nam na wiele pytań, ale też sprawiła, że pojawiły się kolejne niewiadome. KSW może przygotowywać też pojedynek, o którym będzie głośno. Spostrzeżeniami po gali dzieli się Antoni Partum ze Sport.pl.
Wiedzieliście, że Popek tak naprawdę nazywa się Paweł Ryszard Mikołajuw? Wiedzieliście, że Popek tak naprawdę nazywa się Paweł Ryszard Mikołajuw? Instagram/popek_oficjalnie

Przyszłość "Popka"

Raper niespodziewanie został pokonany przez Tomasza "Stracha" Oświecińskiego, czyli 44-letniego aktora (znanego z filmów Patryka Vegi, takich jak "Pitbull" i "Botoks"), który debiutował w MMA, ale i w ogóle w zawodowym sporcie. Tak dotkliwa porażka sprawiła, że Popek zamiast wykonać krok do przodu, zrobił dwa, a nawet trzy do tyłu. W kuluarach spekulowano, że jeśli Mikołajuw efektownie poradzi sobie ze "Strachem", to dostanie prawdziwą sportową szansę.

Taką okazją, mogła być walka z Tyberiuszem Kowalczykiem (3-1, 3 KO), czyli byłym strongmanem, który udanie sobie radzi w MMA [efektownie wygrał trzy walki w pierwszych rundach, a przegrał tylko z Mariuszem Pudzianowskim, ale pokazał się z bardzo dobrej strony].

Teraz jednak wydaje się, że Popek nie ma takich umiejętności, aby mierzyć się z rywalami bardziej wymagającymi niż np. Robert "Hardkorowy Koksu" Burneika (2-1, 1 KO), którego pokonał na Stadionie Narodowym. Mimo wszystko, Popek jest bardzo cenny dla KSW, przecież pomógł zapełnić im w maju Narodowy, a 23 grudnia katowicki Spodek. To on otrzymał największe owacje podczas prezentacji zawodników na początku gali. Popek dalej będzie walczył dla KSW, ale - też z racji wieku (ur. 1978) - pewnego poziomu już nie przeskoczy. Trudno na dziś wskazać, z kim mógłby się zmierzyć w przyszłości. Może rewanż ze "Strachem"?

Tomasz 'Strachu' Oświeciński Tomasz 'Strachu' Oświeciński screen

Tomasz Oświeciński, czyli wyszydzany celebryta, który zasłuszył na szacunek

Aktor przekonywał, że w młodości trenował judo, ale nikt raczej nie brał poważnie jego deklaracji. Walka to potwierdziła. Oświeciński co prawda bardzo dzielnie bronił się w parterze przed Popkiem przez kilka minut, ale nie była to raczej kwestia umiejętności, a waleczności i charakteru.

Przypomnijmy, że po pierwszej rundzie - zdecydowanie wygranej przez Popka - aktor nie był nawet w stanie o własnych siłach wrócić do narożnika. Wydawało się, że wygrana Mikołajuwa to tylko kwestia czasu. Strachu zaskoczył wszystkich, ale przede wszystkim Popka. Na początku drugiej rundy zamarkował prawy sierp i rzucił się na nogi rywala, tym samym go powalając na matę.

Popek był wykończony, po tym jak w pierwszej rundzie zadał aktorowi kilkadziesiąt ciosów, i nie miał siły się bronić. Oświeciński też był na skraju wyczerpania, ale poczuł, że to jego szansa i w parterze dobił Popka. Publiczność była w szoku. Chociaż to raper otrzymał znacznie większe owacje, gdy wchodził do klatki, to po walce kibice docenili charakter Oświecińskiego. Wyszydzany debiutant zasługuje na szacunek.

Jaka czeka go przyszłość?

I już poczuł swoją szansę w MMA. Wyzwał do pojedynku Artura Szpilkę, który chwilę wcześniej oznajmił, że zadebiutuje w KSW. Słowa aktora bardzo rozwścieczyły pięściarza, który wywołany przez Oświecińskiego wszedł do klatki i rzucił się z pięściami na wycieńczonego aktora. Obyło się bez większej zamieszania, bo obu sportowców, rozdzielił sztab szkoleniowy "Stracha". Znając jednak zmysł marketingowy Martina Lewandowskiego i Macieja Kawulskiego (właścicieli KSW) w niedalekiej przyszłości dojdzie do ich pojedynku.

Czy Damian Janikowski zostanie nową gwiazdą KSW?

Janikowski to były zapaśnik i żołnierz, a obecnie zawodnik MMA. W 2012 roku na igrzyskach olimpijskich w Londynie zdobył brąz w stylu klasycznym, a teraz planuje podbić federację KSW. W debiucie podczas walki na Stadionie Narodowym efektownie pokonał Julio Gallegosa (8-7). W sobotę na gali KSW 41 gładko rozprawił się z Antonim Chmielewskim (32-17), najbardziej doświadczonym Polakiem w MMA.

Sobotnia walka udowodniła, że przed 28-latkiem świetlana przyszłość w KSW. Daniel Cormier, były mistrz świata w zapasach, w wieku 30 lat trafił do MMA, a teraz jest mistrzem UFC...

- Będę kibicował Damianowi i myślę, że jest w stanie zawojować polskie MMA. Trzeba jednak zaznaczyć, że ma swoje luki w defensywie. Pamiętajmy, że ma dopiero 28-lat, więc wszystko przed nim. Ma jeszcze czas na naukę - powiedział nam Chmielewski dzień po walce.

- Trzeba mieć marzenia, bo inaczej trudno osiągnąć sukces - deklaruje Janikowski.

Antoni Chmielewski nie chce obijać leszczy, ale marzy o godnym pożegnaniu się z kibicami

Najbardziej doświadczony zawodnik w historii polskiego MMA przegrał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie z Damianem Janikowskim. Chmielewski odczuwa duży niedosyt po walce.

- W drugiej rundzie miałem wielką szansę. Obaliłem Damiana, ale nie udało mi się go skończyć. Czego zabrakło? Spokoju, chyba zbyt się podpaliłem. No i nie miałem już za wiele sił, bo Janikowski narzucił bardzo wysokie tempo.

Jestem teraz nieco obolały, ale bez przesady. Jako zawodnik przyzwyczaiłem się do siniaków. Jedyne co naprawdę mnie boli to... duma. Miałem umiejętności, żeby wygrać ten pojedynek. Szkoda, że tym razem technika przegrała z siłą.  Nie spodziewałem się, że Janikowski będzie tak świetnie przygotowany pod względem kondycyjnym, zaskoczył mnie - powiedział Chmielewski w niedzielę, kiedy spotkaliśmy go w pociągu powrotnym do Warszawy.

Pierwszy mistrz KSW (triumfował w 2005 roku!) nie zamierza jednak kończyć kariery.

- Wypełniłem swój kontrakt z KSW, ale myślę, że zasłużyłem na jeszcze jedną walkę. Fajnie mieć bilans 50 pojedynków, dlatego chciałbym zrobić pożegnalne starcie i wtedy zakończyć karierę. Chciałbym jednak godnego rywala. Nie jestem typem zawodnika, która chce się mierzyć z jakimiś leszczami i z nimi wygrywać, bo to dla mnie żadna satysfakcja. Mnie od zawsze interesowały tylko pojedynki sportowe. Jeżeli nie jestem w stanie bić się z mistrzami, to trzeba skończyć - oświadczył 35-latek.

Jakie ma plany na przyszłość?

- Zamierzam kontynuować karierę trenerką. Mam wielu prosperujących młodych talentów. - przekonuje Chmielewski.

"Antonio" już od dawna nie jest mistrzem KSW, ale wciąż zachowuje się jak mistrz. Potwierdzają to słowa o Janikowskim.

- Będę kibicował Damianowi i myślę, że jest w stanie zawojować polskie MMA - zakończył Chimielewski.

Artur Szpilka po walce z Kownackim Artur Szpilka po walce z Kownackim YouTube/ringpolska.pl

Artur Szpilka i romans z KSW

Sport bywa okrutny. W styczniu 2016 roku przegrał walkę o mistrzostwo świata, a teraz pcha się do bójki w klatce z celebrytą Oświecińskim.

Szpilka nie zamierza całkowicie rzucić boksu, ale spróbuje romansu z mieszanymi sztukami walk.

- Szpilka w klatce? Ludzie chcą oglądać Freak Fighty i trzeba to zrozumieć. Rynek musi reagować na popyt. A istnieje duże zapotrzebowanie na takie walki. Zamiast narzekać, lepiej pomyśleć o dobrych stronach tego zjawiska. Dzięki walkom celebrytów wzrasta oglądalność MMA, a wtedy prawdziwi sportowcy mogą zyskać nowych kibiców. A większe zainteresowanie przekłada się na lepsze gaże dla fajterów - mówi nam Antoni Chmielewski.

Borys Mańkowski przed trudnym wyzwaniem

W latach 2012-2016 był niepokonany. Poległ dopiero na Stadionie Narodowym w maju, kiedy zmierzył się z Mamedem Khalidovem. Przegrał na punkty, ale nie odniósł porażki, bo zaprezentował się świetnie na tle zawodnika z wyższej kategorii wagowej. Nawet jego sobotnia - dotkliwa - porażka z Roberto Soldiciem nie zmienia odbioru jego osoby, ale zmusza do zastanowienia.

Mańkowski z pewnością będzie dążył do rewanżu z Chorwatem i na pewno na niego zasługuje. Dopiero ten pojedynek pokaże nam na co go naprawdę stać. Przecież "Diabeł Tasmańki" marzy o podpisaniu kontraktu z UFC, czyli najbardziej prestiżową organizacją MMA na świecie.